Od kilku dni w mediach dywaguje się na temat odejścia Damiana Kądziora z Piasta. Temat jest gorący, szczególnie biorąc pod uwagę fakt, że gliwicki klub nie ma mocnego zastępcy na miejsce skrzydłowego.

Z Wigrów Suwałki do Primera Division

Kądzior jest ważnym piłkarzem dla Niebiesko-Czerwonych. Skrzydłowy zaliczył dobry sezon, teraz interesuje się nim Mistrz Polski – Lech Poznań. Zawodnik, którego przed pięciu laty z Wigrów Suwałki Górnik Zabrze odkupił za 75 tys. €* okazał się jokerem. W ciągu roku wartość piłkarza wzrosła pięciokrotnie. Zainteresował się nim chorwacki klub Dinamo Zagrzeb. Kwota odstępnego: 400 tys. €. W słonecznej Chorwacji rozegrał dwa sezony, w obu, razem z klubem, sięgnął po mistrzostwo kraju.

Co dalej? Był rok 2020. Za Kądziorem pracowity, ale też pełen sukcesów, okres. Nie dziwił zatem fakt, że interesowały się nim większe kluby. SD Eibar, pierwszoligowy zespół z Hiszpani, postanowił postawić na Polaka. On również musiał zapłacić pięć razy więcej. Ale nie pięć razy tyle, ile był wart w Górniku, tylko pięc razy tyle ile był wart Dinamie. Poszedł więc do Primera Division. Za 2,00 mln €!

Nietrafiony klub? A może spadek formy?

Trener hiszpańskiego klubu nie widział jednak miejsca dla skrzydłowego. Wpuścił go na łącznie 6 meczów, w których wchodził z ławki.

– Z tego co wiem, na treningach Damian wyglądał ostatnio dobrze, jednak w piłce często bywa tak, że trener nie jest przekonany do jakiegoś zawodnika i dlatego nie daje mu szans. Nie ma tu żadnego drugiego dna. Decydują wyłącznie kwestie sportowe – mówił w tamtym czasie dla WP SportoweFakty Jan Urban, grający niegdyś w hiszpańskich klubach.

Kądzior grał jeszcze sezon na wypożyczeniu w Turcji, po czym trafił, za pół miliona, do Piasta Gliwice. W śląskim klubie udowodnił, że jest jeszcze coś wart, w to też wierzą władze Niebiesko-Czerwonych.

Wielki powrót? Lech walczy o byłego reprezentanta Polski

W rozkwicie kariery za skrzydłowego raz po raz płacono wielokrotnie więcej. Czy przeżywa drugą młodość? Piast chce za zawodnika ponad dwa razy więcej, niż zapłacił SD Eibarowi. Chodzą głosy, że to przesada.

Na Twitterze wypowiedział się na ten temat Sebastian Staszewski ze Sport Interia. Odmienne zdanie ma natomiast dyrektor sportowy gliwickiego klubu Bogdan Wilk, który udzielił ostatnio wywiadu dla portalu Weszło.pl. Zapytany o to, czy kwota, której żąda Piast faktycznie przekracza milion euro.

– Nie będę mówił dokładnie, bo to jest tajemnica klubu, ale powiem tak: nie możemy się zgodzić na obecną ofertę Lecha. Gdybyśmy się zgodzili, to chyba sam Damian by się na nas lekko obraził, że go nie doceniamy. Ta oferta jest po prostu za niska. – odpowiada Wilk.

Czy skrzydłowy, będący obecnie jednym z mocniejszych punktów zespołu opuści Piasta? Paweł Paczul z Weszło wskazuje, że byłaby to kontynuacja tradycji à propos letnich transferów:

Paweł Paczul: – Łatwa zagadka – co pana zdaniem łączy letnie okienka Piasta od trzech lat?

Bogdan Wilk: – Jestem dyrektorem od czterech, ale nie wiem.

Paweł Paczul: – Za każdym razem odchodził najlepszy piłkarz: Valencia, Felix, Świerczok. Czy odejdzie też Kądzior?

Bogdan Wilk: – Tak było, natomiast to jest zasługa klubu, że tacy zawodnicy trafiali do Piasta. Potem byli dobrze prowadzeni przez sztab szkoleniowy, stawali się czołowymi postaciami Ekstraklasy, a taka jest kolej rzeczy, że musimy się liczyć z odejściami. Jeśli są dobre pieniądze, trzeba je przyjąć. Nie jesteśmy tuzami finansowymi. Kontrakt z Damianem jest ważny jeszcze dwa lata, ale zobaczymy, jak będzie.

Na razie nie wiadomo jaki będzie ciąg dalszy tej historii. Piast ewidentnie stoi przed trudnym wyborem. Zarobić na Kądziorze czy go zatrzymać? Jedno jest pewne: jeśli chce zarobić, chce zarobić dużo.

Źródła: transfermarkt.pl / weszlo.com / 90minut.pl
fot. piast-gliwice.eu

* Wszystkie informacje na temat wartości zawodnika za: https://www.transfermarkt.pl

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here