Kompromitacja. Tak dosadnie skomentował postawę drużyny trener Grzegorz Pinkowski.

 

Do spotkania z Pogonią gliwiczanie przystąpili bez Łukasza Nawrota i Grzegorza Podulki, których z udziału w spotkaniu wyłączyła choroba i uraz. W miejsce Nawrota w pierwszej piątce pojawił się Michał Damulewicz i to właśnie on otworzył wynik spotkania celnym rzutem z półdystansu. Przez kilka kolejnych minut trwała rywalizacja kosza za kosz i żadna ze stron nie potrafiła wypracować większej przewagi. 

Na początku drugiej kwarty wyszliśmy na prowadzenie po celnym rzucie Pawła Szymańskiego, a kolejne dobre akcje Piotra Pustelnika i Emila Podkowińskiego dały GTK 7-punktową przewagę. Od tego momentu coś się zacięło w grze naszego zespołu. Bracia Łakisowie szybko doprowadzili do remisu, a ich kolejne celne rzuty pozwoliły Pogoni objąć prowadzenie. Podwyższył je Jarosław Oleksy, który trafił zza linii 6,75 metra, a dodatkowo był faulowany i dorzucił kolejny punkt z linii rzutów wolnych.

Licznie zebrani fani, którzy wypełnili gliwicką halę po brzegi mieli nadzieję, że po przerwie nastąpi przebudzenie naszego zespołu, który przecież przed tygodniem w Katowicach zaprezentował bardzo dobrą grę. Niestety, gościom w drugiej połowie wychodziło praktycznie wszystko – zdobyli 14 punktów z rzędu! Początek czwartej kwarty dawał nadzieję, że GTK zdoła jeszcze odrobić spore straty. W kolejnych minutach nasz zespół popełnił kilka kolejnych prostych błędów, zawodnicy nie trafiali z czystych pozycji, a to ostatecznie przekreśliło szansę na wygraną. Zespół Pogoni zaprezentował dojrzałą koszykówkę i zgranie, co zaowocowało wysokim zwycięstwem nad GTK.

 

 

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here