wtorek, 18 maja, 2021

BIZNES

Najdroższe działki w Gliwicach. Prawie 19 milionów za 9 tys. m2

0

Unikatowa lokalizacja, zacięta licytacja i ogromne pieniądze w stawce – tak w skrócie można opisać przetarg z 28 kwietnia, dotyczący sprzedaży dwóch miejskich działek o powierzchni prawie 9 tys. m2, usytuowanych za budynkiem Ikara.

– To rekordowa sprzedaż w najnowszej historii przetargów na miejskie działki. Lokalizacja nieruchomości za Ikarem jest wyjątkowo atrakcyjna, w ścisłym centrum miasta, więc wcale nie dziwię się ogromnemu zainteresowaniu. Nabywca wylicytował niemal dwukrotność ceny wywoławczej wynoszącej 9,7 mln zł – mówi Aleksandra Wysocka, zastępczyni prezydenta Gliwic odpowiedzialna m.in. za sferę gospodarowania nieruchomościami w mieście.

Wadium w wysokości prawie miliona złotych wpłaciło 6 firm, głównie z branży deweloperskiej. Najwyższą cenę zaoferowała spółka HI VENTURE z Tychów, która zajmuje się m.in. obrotem nieruchomościami, wznoszeniem budynków, a także pozostałą finansową działalnością usługową.

Co może powstać na sprzedawanych działkach?

– W planie zagospodarowania tego miejsca przeznaczeniem podstawowym jest zabudowa usługowo-mieszkaniowa o wysokiej intensywności określonej na minimum 1,5. To oznacza, że minimalna powierzchnia użytkowa budynku mieszkalnego, usługowego bądź mieszkalno-usługowego, który może powstać na tym terenie, to 13 tys. m2. Dopiero przy takich założeniach pozwolenie budowlane będzie mogło być wydane. Poza tym na tym terenie wykluczona jest możliwość wzniesienia obiektu wielkopowierzchniowego o powierzchni sprzedaży powyżej 2 tys. m2, potocznie zwanego „blaszakiem” – miasto sprawdziło takie ryzyko przed przetargiem – podkreśla Aleksandra Wysocka.

Władze miasta nie chcą obniżyć stawek za wystawienie ogródków

2

Premier zapowiedział na dzisiejszej konferencji, że od 15 maja otwarta będzie gastronomia zewnętrzna (ogródki) a od 29 będziemy mogli również usiąść w lokalu. Choć gastronomia jest jedną z najciężej dotkniętych obostrzeniami branżą to Miasto Gliwice nie planuje obniżenia w tym roku stawek opłat z tytułu zajęcia pasa drogowego pod umieszczenie ogródków gastronomicznych.

W zeszłym roku, pod naciskiem mediów, udało się w końcu doprowadzić do reorganizacji ruchu na gliwickiej starówce, co umożliwiło wystawienie tzw. ogródków gastronomicznych. Cały proces przygotowawczy wymagał od Urzędu, Zarządu Dróg Miejskich i służb wiele pracy. Uzgodnienie lokalizacji nowych kawiarenek oraz zmiana organizacji ruchu wiązała się z szeregiem uzgodnień z udziałem Policji, Straży Miejskiej oraz Straży Pożarnej, które zaowocowały ustaleniem zasad bezpieczeństwa oraz utrzymania porządku w zmienionej przestrzeni Starówki. Restauratorzy mogli też liczyć na obniżkę opłat za zajęcie pasa drogowego. Dlaczego w tym – jeszcze trudniejszym roku – takich zniżek nie będzie?

Jak tłumaczy wiceprezydent Mariusz Śpiewok “obniżenie przedmiotowych opłat w 2020 roku z założenia było czasowe i miało na celu m. in. zrekompensowanie przedsiębiorcom kosztów poniesionych na budowę i organizację nowych kawiarenek. W bieżącym roku w przeważającej części ogródki pozostaną natomiast bez istotnych zmian.”

– Mamy lokal na Rynku i możliwość wystawienia ogródków w bocznych uliczkach nic dla nas nie zmienia. To nie jest tak, że wystawimy te same ogródki. Podest, zabudowę, wszystko trzeba postawić na nowo, opłacić na nowo. Prawie 7 miesięcy zamknięcia robi swoje. Dla nas liczy się każda złotówka. Musimy odbudować nasze miejsca od początku. Dać prace naszej ekipie, opłacić zaległości, stanąć na nogi. – mówi właścicielka gastrobaru DESA.

Prezydent Śpiewok zaznacza, iż pomoc dla przedsiębiorców ma również charakter niefinansowy. Za taką formę wsparcia należy – według niego – uznać decyzję o zmianie organizacji ruchu na terenie Starówki, co umożliwiło zlokalizowanie kawiarenek w miejscach, w których dotychczas było to niemożliwe.

– Przetrwaliśmy najpierw 2020 rok, a teraz pół roku 2021 zupełnie bez przychodu. Walczyliśmy o każdy dzień. Dla nas każda złotówka jest na wagę złota, trzeba spłacić zaległości u dostawców, trzeba płacić inne zobowiązania, aby zacząć normalnie funkcjonować. – mówi właściciel pubu Dom Alchemika. – Te kolejne pół roku wypłukało mnie ze wszystkich możliwych pieniędzy, z oszczędności życia. Sytuacja dalej jest dramatyczna, ale od dzisiaj patrzę w przyszłość bardziej optymistycznie. Uważam jednak, że w geście solidarności Miasto Gliwice mogłoby zrezygnować z opłaty za ogródki po tym absolutnie dramatycznym dla gastronomii czasie. Szczególnie, że w ogólnym rozrachunku nie będzie to wielkie obciążenie dla miejskiego budżetu, a dla nas tak. – podkreśla.

Mariusz Śpiewok zauważa też, że związane z organizacją letnich kawiarenek zmiany organizacji ruchu, które objęły m.in. ul. Plebańską, ul. Raciborską oraz Plac Inwalidów Wojennych, ograniczyły liczbę miejsc postojowych co bezpośrednio wpłynęło na obniżenie wpływów do budżetu Miasta z tytułu płatnego parkowania, a począwszy od 2004 r. stawka opłaty z tytułu zajęcie pasa drogowego z przeznaczeniem pod usytuowanie ogródków gastronomicznych nie uległa podwyższeniu.

– Zupełnie nie rozumie stanowiska kierownictwa Miasta Gliwice. – komentuje radny Łukasz Chmielewski, który składał w tej sprawię interpelację. – Wprowadzenie obniżonych stawek za zajęcie pasa drogowego dla przedsiębiorców zajmujących się gastronomią, nie zrujnowałoby miejskiego budżetu, a bardzo pomogłoby przedsiębiorcom, którzy od wielu miesięcy pozbawieni są dochodów i mają poważne problemy finansowe. Po raz kolejny Miasto Gliwice odmawia wsparcia małym przedsiębiorcom, w momencie, kiedy oni tego najbardziej potrzebują. – podkreśla radny.

Na ostatniej sesji Rady Miasta gliwiccy radni przyjęli uchwałę zwalniającą przedsiębiorców z drugiej raty za korzystanie z zezwoleń na sprzedaż napojów alkoholowych w lokalach gastronomicznych. W lutym gliwiccy przedsiębiorcy zostali zwolnieni z pierwszej raty.

Skarbówka nie chce zwrócić gliwickiej firmie milionów z VAT

0

Już ponad dwa lata trwa walka spółki zajmującej się reeksportem samochodów o zwrot VAT. Bój toczy się o niemałą kwotę, bo o niemal 25 milionów złotych. Właściciele firmy oraz jej doradcy, a także rzecznik małych i średnich przedsiębiorstw uważają, że działania fiskusa są bezpodstawne.

“Dziennik Gazeta Prawna” zajął się sytuacją śląskiej spółki Marketing, która prowadzi działalność polegającą na sprzedaży za granicę samochodów kupionych w Polsce. Firma popadła w tarapaty po tym, jak gliwicki Urząd Skarbowy zakwestionował zasadność zwrotu naliczonego podatku VAT.

Gazeta porównała ten przypadek do innego przedsiębiorstwa, jakie w ostatnim czasie opisywała na swoich łamach – firmy MGM. Skarbówka podważyła udział w wewnątrzwspólnotowych dostawach, a w konsekwencji również prawo do stawki 0 proc. VAT i nakazała dopłatę podatku według stawki 23 proc. (jak od dostaw krajowych). Zadziałał efekt domina, decyzja fiskusa wywołała kolejne problemy spółki, włącznie z wypowiedzeniem kredytu przez bank oraz cofnięciem linii kredytowej. W efekcie przedsiębiorstwo było zmuszone ogłosić upadłość, choć po czterech latach Naczelny Sąd Administracyjny stwierdził, że nie dopuszczono się żadnego oszustwa. Dla giełdowej firmy jednak było już za późno…

Teraz podobny scenariusz grozi spółce Marketing. – Firma z powodu niezrozumiałych działań urzędu skarbowego w Gliwicach jest sparaliżowana – DGP cytuje Krystiana Gdowkę, jednego z jej udziałowców. W artykule czytamy, że w sprawę zaangażował się też Rzecznik Małych i Średnich Przedsiębiorców, który po przeprowadzeniu analizy zgromadzonych dowodów stwierdził, że nie ma mowy o żadnych nieprawidłowościach. Co ciekawe w sprawie gliwickiej firmy zapadł prawomocny wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Gliwicach, zgodnie z którym przedłużenie terminu zwrotu VAT za luty 2019 r. było nieskuteczne, bo urząd dostarczył je pełnomocnikowi po terminie. Firma powinna więc otrzymać zwrot aż 11 mln zł nadwyżki, lecz wciąż go nie dostała.

DGP wskazuje, że przedłużające się problemy ze zwrotem VAT paraliżują dalszą działalność spółki. Ta natomiast istnieje już od 24 lat i tworzą ją ci sami wspólnicy, a jej model biznesowy od początku pozostaje niezmienny. Firma kupuje bowiem nowe samochody dostępne na rynku polskim, by następnie sprzedać je za granicę, w tym Niemiec, Francji i Szwajcarii – gdzie zarabia na różnicach pomiędzy cenami tych pojazdów w kraju a innymi państwami Unii Europejskiej (wynikających np. z różnej dostępności poszczególnych modeli). Krystian Gdowka przekonuje gazetę, że gdyby nie działalność Marketingu, to rynek niemiecki lub szwajcarski byłby zasilany pojazdami reeksportowanymi z innych krajów: Czech, Litwy czy Rumunii.

Partnerami firmy za granicą są m.in. duże spółki wypożyczające samochody, bądź specjalizujące się w handlu pojazdami (tzw. auto-hausy). Z kolei w naszym kraju Marketing kupuje auta od polskich dilerów samochodowych oraz innych podmiotów zajmujących się handlem samochodami.

Z artykułu DGP możemy się dowiedzieć, że tylko w 2018 r. spółka reeksportowała ok. 9 tysięcy pojazdów, natomiast jej wspólnicy zapłacili ponad 6 milionów złotych z podatku PIT. W przypadku VAT sytuacja przedstawia sie następująco: firma kupuje pojazdy z podatkiem, jednak nie sprzedaje ich konsumentom w Polsce, lecz je reeksportuje do krajów UE, w związku z czym przysługuje jej zwrot nadwyżki VAT-u naliczonego nad należnym, jak każdej firmie eksportującej towary – niezależnie od branży.

Do 2019 r. nikt nie kwestionował zasadności zwrotu nadwyżki VAT, a było ku temu wiele okazji, bo w ciągu ostatnich 10 lat działalności firma przeszła aż 120 pełnych kontroli podatkowych (za każdy miesiąc), które nie stwierdziły żadnych uchybień. Kontrole dotyczyły również tych samych dostaw na rzecz spółki co obecnie kwestionowane – mówi DGP Krystian Gdowka.

Sytuacja firmy skomplikowała się w marcu i kwietniu 2019 r., kiedy urząd skarbowy przedłużył kontrole w spółce deklaracji za styczeń i luty 2019 r. i wstrzymał niemal 17 mln zł zwrotu nadwyżki VAT. Wtedy wspólnicy dowiedzieli się nieoficjalne, że skarbówka wstrzyma każdy kolejny zwrot wynikający z kolejnych transakcji sprzedaży za granicę, więc firma musiała zamrozić swoją dalszą działalność, gdyż jak twierdzą właściciele, dalsze handlowanie samochodami w tym modelu doprowadziłoby do natychmiastowej utraty płynności finansowej.

Spółka nie wystąpiła już o zwrot VAT za marzec 2019 r. (7,6 mln złotych), bo spowodowałoby to wszczęcie kolejnej kontroli. Można zatem powiedzieć, że wskutek działań urzędu skarbowego zamrożone zostało blisko 24,4 mln zł spółki – tłumaczy DGP Gdowka. Marketing jednak nie zrezygnował całkowicie ze zwrotu za marzec, a jedynie przesunął go do rozliczenia na kolejne okresy, tyle że nie zdołała go skompensować z podatkiem należnym za te okresy, bo zaprzestała działalności. Kontrole urzędu skarbowego aż trzykrotnie (!) były przedłużane i trwają już dwa lata. W tym czasie Marketing utracił kontakty z dostawcami i rynki zbytu, a także zaprzestał współpracy z różnymi kontrahentami.

Co przeszkadza skarbówce?

Pierwotnie fiskus był zdania, że firma przeprowadza fikcyjne transakcje i wcale nie kupuje samochodów, więc nie wywiozła ich też za granicę. Ten trop okazał się ślepy, ponieważ urząd skarbowy po wystąpieniu do swoich odpowiedników w Niemczech, Szwajcarii i Francji w ramach pomocy prawnej uzyskał potwierdzenie, że pojazdy rzeczywiście zostały dostarczone na te rynki.

Jak podaje DGP, skarbówka nie dała za wygraną, dlatego zaczęto doszukiwać się fikcyjnych transakcji między dilerami a innymi polskimi firmami sprzedającymi auta gliwickiej spółce. Urzędnicy usiłowali podważyć model biznesowy firmy, by wykazać, że jego celem jest wyłudzanie VAT, ale według właścicieli Marketingu, nie udało się potwierdzić tych przypuszczeń, bo nie znaleziono ani jednej firmy, która w tym łańcuchu uniknęłaby płacenia podatku. Krystian Gdowka utrzymuje, że wszyscy dilerzy i dostawcy, od których spółka kupowała auta, prawidłowo wpłacili i rozliczyli VAT.

W kontrolowanie dostawców śląskiej firmy włączyły się równolegle inne urzędu skarbowe z całego kraju. “Dziennik Gazeta Prawna” informuje, że z akt sprawy wynika, iż potwierdzono, że kontrahenci Marketingu to najzwyklejsze podmioty prowadzące normalną działalność, natomiast transakcje z Marketingiem były rzeczywiste i prawidłowo rozliczone.

Co dalej robi gliwicka skarbówka? Zdaniem Krystiana Gdowki z protokołów kontroli wynika, że urzędnicy uważają, że kupowanie samochodów od niezależnych firm handlujących samochodami, które nie są autoryzowanymi dealerami, było niezasadne, bo spółka w ich opinii mogła samodzielnie kupować wszystkie pojazdy wprost od dilerów. Tymczasem wspólnicy tłumaczą, że firma działając w pojedynkę nie byłaby w stanie osiągnąć konkurencyjnych cen, bądź nawet kupić danego towaru. Chociaż dealerzy – a jest ich przeszło 400 w całym kraju – posługują się podstawowymi cennikami, to mogą w jakiejś części realizować własną politykę cenową i negocjować upusty. Wpływ na stawki w obrocie samochodów ma również ich dostępność, która wcale nie jest nieograniczona. Jeden dealer zamawiając pewną partię aut może opóźnić dostawy do innych odbiorców. – Dlatego na rynku działają firmy handlujące samochodami, które w wielu przypadkach są w stanie szybciej i taniej dostarczyć poszukiwany towar. Takie podmioty, które następnie sprzedawały samochody spółce Marketing (ale nie tylko niej), są według organu podatkowego zbędne – mówi DGP Gdowka.

W październiku ubiegłego roku Urząd Skarbowy w Gliwicach w protokole z przeprowadzonej kontroli zakwestionował większość transakcji spółki z dostawcami tego typu. Zaledwie w kilku przypadkach, gdzie kwoty VAT były niewielkie, niczego się nie dopatrzono. DGP dowiedział się od Izby Administracji Skarbowej w Katowicach, że organ podatkowy może w toku kontroli podatkowej kwestionować rzetelność i prawidłowość rozliczenia podatnika, analizując konkretne transakcje gospodarcze przez niego zawarte, lecz nie udzielono żadnych szczegółów sprawy zasłaniając się tajemnicą skarbową.

Żadnych konkretów od gliwickiego US nie uzyskał nie tylko “Dziennik Gazeta Prawna”, ale też departament nadzoru nad kontrolami w Ministerstwie Finansów. Resort wystąpił o udzielenie informacji na temat rodzaju i wielkości strat, na jakie narażony został Skarb Państwa w związku z działalnością tej firmy, natomiast urząd odpowiedział jedynie, że wciąż “dowodzi i bada, czy wystąpiły anomalie podatkowe”. To “dowodzenie i badanie” trwa już niemal dwa lata.

W sprawę śląskiej spółki włączył się także Rzecznik Małych i Średnich Przedsiębiorców, który występuje w charakterze prokuratora na prawach strony do kontroli podatkowej w sprawie spółki, a następnie do postępowania podatkowego. Rzecznik ma zastrzeżenia do protokołu z kontroli i jednoznacznie ocenia działania gliwickiej skarbówki, lecz, jak dotąd, nie przyniosło to żadnych efektów. Tymczasem w listopadzie urząd wszczął postępowanie podatkowe za styczeń i luty 2019 r.

Marketing walczy o przetrwanie w sądzie. Firma złożyła już 6 skarg do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Gliwicach i ma już pierwsze wygrane. W sprawie za luty 2019 r. WSA uwzględnił skargę, stwierdzając, że przedłużenie terminu zwrotu VAT za luty 2019 r. było nieskuteczne, ponieważ urząd dostarczył je pełnomocnikowi po terminie. Izba skarbowa wystąpiła o kasację, ale w styczniu tego roku się z tego wycofała. W rezultacie wyrok WSA się uprawomocnił, czego następstwem powinien być niezwłoczny zwrot 11 mln zł nadwyżki VAT, ale firma dotąd go nie otrzymała.

DGP uzyskał od Izby Administracji Skarbowej w Katowicach wyjaśnienie, że dopiero pod koniec marca WSA w Gliwicach zwrócił jej akta postępowania administracyjnego, a dopiero ich zwrot „umożliwia organowi odwoławczemu rozpoczęcie postępowania w przedmiocie zażalenia na postanowienie (art. 286 prawa o postępowaniu przed sądami administracyjnymi). Od tego więc dnia rozpoczął się bieg terminu na rozpatrzenie zażalenia (dwumiesięczny)”. Dodano, że dopiero wydanie rozstrzygnięcia przez organ odwoławczy pozwoli na podjęcie czynności przez naczelnika urzędu skarbowego.

Praca w Gliwicach. Do obsadzenia jest ponad 150 nowych wakatów

4

W najbliższym czasie na podjęcie pracy w Gliwicach i Dąbrowie Górniczej może liczyć ponad 150 osób. To bardzo dobra wiadomość – szczególnie w obliczu trwającej pandemii i związanej z nią destabilizacji zatrudnienia w niektórych sektorach gospodarki. Nowe miejsca pracy w województwie śląskim oferuje firma NGK Ceramics, która właśnie uruchamia kolejną linię produkcyjną. Jacy specjaliści są poszukiwani?

Na zatrudnienie mogą liczyć operatorzy linii produkcyjnej z doświadczeniem, którzy są otwarci na pracę w systemie równoważnym dwuzmianowym. Firma zapewnia zatrudnienie w oparciu o umowę o pracę, atrakcyjne wynagrodzenie od 3650 zł brutto oraz premie frekwencyjne, jakościowe i świąteczne. To jednak nie wszystko. Pracodawca oferuje też pakiet benefitów, obejmujący ubezpieczenie grupowe, dofinansowanie do prywatnej opieki medycznej albo karty uprawniającej do korzystania z obiektów sportowych.

Pracownicy mogą nastawić się na stabilne zatrudnienie. Mimo wprowadzonego w 2020 roku lockdownu gospodarczego, firma NGK Ceramics nie tylko nie zredukowała zatrudnienia, ale od jesieni wręcz nieustająco zwiększała zapotrzebowanie na nowych pracowników – bardzo duży nacisk stawiając na bezpieczeństwo osób zatrudnionych.

– Mimo zmiennego otoczenia, inwestujemy w rozwój i od maja ubiegłego roku utrzymujemy ciągłość produkcji, powiększając liczbę pracowników – podkreśla Michał Waleczek, dyrektor zakładu NGK Ceramics w Dąbrowie Górniczej. – Wiemy również, jak ważna jest inwestycja w rozwój zespołów, dlatego nasi pracownicy wykonują obowiązki w środowisku zrobotyzowanym, zdobywając kompetencje techniczno-informatyczne – między innymi z zakresu internetu rzeczy. Dużą wagę przykładamy do modernizacji maszyn produkcyjnych, a dzięki zaangażowaniu naszych kadr możemy wspierać działalność inżynieryjną – i tym samym tworzyć systemy automatyki przemysłowej – podsumowuje ekspert.

Zarówno zakład w Gliwicach, jak i ten w Dąbrowie Górniczej znajduje się w dogodnym punkcie komunikacyjnym. Otwiera to nowe możliwości zawodowe przed osobami z okolicznych miejscowości, które również mogą aplikować na wybrane stanowiska. Dojazd z Zabrza, Bytomia, Rudy Śląskiej, Świętochłowic, Knurowa, Pyskowic, a także Sosnowca, Jaworzna, Mysłowic czy Zawiercia nie powinien być uciążliwy dla potencjalnych kandydatów.

– System pracy dwuzmianowej umożliwia dopasowanie grafiku w taki sposób, by zatrudnieni pracowali około 15 dni w miesiącu. Dla wielu osób to bardzo atrakcyjny model zatrudnienia. Pracownicy mają również szanse na podreperowanie domowego budżetu, ponieważ – poza wynagrodzeniem podstawowym, mogą liczyć na atrakcyjny system premiowy i dodatkowo płatne nadgodziny. Chętni do pracy mają także zagwarantowany rozwój w nowoczesnym parku maszynowym oraz perspektywę zdobycia kompetencji miękkich, takich jak umiejętność zarządzania sobą w czasie czy pracy w zespole – informuje Tamara Mańko, ekspert rynku pracy w Manpower. 

Partnerem rekrutacyjnym NGK Ceramics jest firma Manpower. Osoby zainteresowane pracą mogą wysyłać dokumenty aplikacyjne na adres mailowy rekrutacja.ngk@manpower.pl lub kontaktować się telefonicznie pod numerem 606 428 087.

Gliwicki zakład Opla uruchomił second-hand. Co można kupić?

0

Zakład Opel Manufacturing Poland w Gliwicach uruchomił swój… second-hand. To platforma sprzedażowa, na której zarówno osoby prywatne, jak i firmy (np. warsztaty samochodowe) mogą kupić nowe i używane maszyny oraz urządzenia przemysłowe, części zamienne do nich, a także narzędzia dla majsterkowiczów.

Drukarka naklejek za 243 zł, dźwig – żurawik za 129 zł, robot przemysłowy za 34 tysięcy złotych – to najnowsze z rzeczy dodanych w sklepie internetowym zakładu Opla w Gliwicach. Na stronie opel-sprzedajemy.pl podobnych przedmiotów są setki. Znajdziemy tu maszyny i urządzenia przemysłowe, a także części zamienne do nich, a nawet narzędzia dla „majsterkowiczów” lub takie, które przydadzą się w warsztacie czy garażu. 

Są np. klucze pneumatyczne, agregaty hydrauliczne, pistolety pneumatyczne, falowniki – inwertery częstotliwości, motoreduktory, dźwigi warsztatowe, klucze udarowe.W przypadku niektórych urządzeń istnieje możliwość ich oględzin w zakładzie, wymaga to jednak wcześniejszego ustalenia terminu. 

źródło: 24Kato.pl

Podwyżki w gliwickim Tenneco. Negocjacje trwały pół roku

0

Do 10 kwietnia na konta większości pracowników Tenneco Automotive Eastern Europe w Gliwicach wpłyną wyższe wypłaty. Dzięki staraniom zakładowej „Solidarności” ich stawki godzinowe wzrosną średnio o 6,5%. W tym roku związkowcy wynegocjowali też podwyżki dla pracowników etatowych zatrudnionych w biurach inżynierskich i w administracji.

Negocjacje płacowe obejmujące pracowników godzinowych zakończone zostały w gliwickim Tenneco 17 marca, po sześciu miesiącach trudnych rozmów przedstawicieli związku z pracodawcą. – To dobre porozumienie. Trzeba na nie spojrzeć przez pryzmat pandemii, której skutki firmy motoryzacyjne cały czas odczuwają. Ostatecznie pracownicy powinni być zadowoleni, choć pewnie znajdą się osoby, które chciałyby jeszcze więcej. Jednakże musimy patrzeć na dobro całego zakładu. Podczas rozmów wsłuchiwaliśmy się w argumenty pracodawcy, zależało nam na wypracowaniu kompromisu i poprawie warunków pracy, a nie na walce z zarządem firmy – mówi Mariusz Kruków, przewodniczący „Solidarności” w Tenneco Automotive Eastern Europe w Gliwicach.

Przypomina, że w zeszłym roku związkowcy również wynegocjowali podwyżki dla pracowników godzinowych. Wówczas ich stawki wzrosły średnio o 8 proc. – W przeciągu dwóch trudnych lat pandemii, udało nam się uzyskać podwyżki dla pracowników godzinowych w wysokości średnio 15 proc. – dodaje przewodniczący zakładowej „Solidarności”. Jak podkreśla, na podstawie stawek godzinowych wynagradzanych jest ok. 1000 osób, są to m.in. pracownicy produkcji i logistyki.

Dzięki staraniom zakładowej „Solidarności” w tym roku podwyżki dostali też pracownicy etatowi zatrudnieni w biurach inżynierskich i w administracji, których w gliwickiej firmie jest ok. 400. Ich pensje wzrosły od 1 stycznia średnio o 7 proc. Mariusz Kruków dodaje, że ta grupa pracowników w zeszłym roku nie miała podwyżek zbiorowych.

Tenneco Automotive Eastern Europe w Gliwicach produkuje amortyzatory do różnych marek samochodów. „Solidarność” powstała w fabryce pod koniec 2018 roku. Mariusz Kruków pełni funkcję przewodniczącego tej organizacji dopiero od listopada 2019 roku. Od tego momentu związek cały czas się rozwija, tylko w zeszłym roku do „S” zapisało się 150 kolejnych osób. W sumie organizacja związkowa liczy już 230 członków.

Wilk: „4,5 milionowa populacja Śląska potrzebuje rozwoju”

1

Przez dekady głównymi filarami gospodarki województwa śląskiego były przemysł ciężki oraz górnictwo. To właśnie one nadały regionowi siłę, i to one stanowią niewątpliwą spuściznę tradycji i etosu pracy.

Dzisiaj województwo śląskie stoi w obliczu wielu wyzwań związanych z procesem przejścia od tradycyjnego modelu rozwoju gospodarczego do modelu gospodarki opartej na jakości, innowacji i wiedzy, a wyzwanie to potęgują gospodarcze konsekwencje pandemii SARS-Covid19.

Gospodarki, w której kluczową rolę odgrywa system efektywnej współpracy pomiędzy biznesem, światem nauki, instytucjami otoczenia biznesu i samorządem. Jedną z takich instytucji jest Śląski Fundusz Rozwoju. 

Inspirująca transformacja województwa Śląskiego, z regionu, którego główną cechą był przemysł ciężki, w dynamicznie rozwijający się region skoncentrowany na nowych technologiach, to zasługa ogromnego potencjału ludzkiego oraz zdolności regionu do absorpcji nowych rozwiązań i generowania własnych innowacji. To wszystko stało się możliwe również dzięki funduszom europejskim i środkom publicznym, które Śląskie optymalnie wykorzystuje i dystrybuuje, dzięki czemu staje się coraz silniejsze w dostarczaniu najnowocześniejszych, efektywnych inteligentnych technologii i tworzeniu przyjaznego środowiska dla firm, by mogły rozwijać swój potencjał i stawać się bardziej innowacyjne w wymiarze międzynarodowym.

Województwo śląskie jest pionierem w polskim ekosystemie innowacji, a działania regionalne w tym względzie dostrzegalne są również w wymiarze europejskim. Regionalna Strategia Innowacji Województwa Śląskiego była pierwszym tego typu programem w kraju dedykowanym mikro, małym i średnim przedsiębiorstwom, a aktualna strategia rozwoju województwa śląskiego „Śląskie 2030. Zielone Śląskie” już przynosi efekty, co zostało wyróżnione przez Europejski Komitet Regionów nagrodą Europejski Region Przedsiębiorczości. Stanowi to istotny dalszy motor napędowy dla Regionalnych Inteligentnych Specjalizacji. Są to obecnie: medycyna, technologie informacyjne i komunikacyjne, energetyka, zielona gospodarka i przemysły wschodzące. Dla samorządu regionalnego jest jasne, iż sprawiedliwa transformacja regionu może dokonać się jedynie przy efektywnej współpracy pomiędzy instytucjami otoczenia biznesu, sektorem B+R, samorządami i przedsiębiorstwami. Dlatego tak niezwykle istotne jest tworzenie i rozwijanie regionalnego ekosystemu innowacji. Śląski Fundusz Rozwoju jest jedną z funkcjonujących w regionie instytucji wspierających śląski biznes instrumentami finansowymi, które nigdy wcześniej nie były wdrażane, a budowa ich była odpowiedzią na zmieniające się potrzeby biznesu. Misją funduszu jest wspieranie i promowanie rozwoju województwa śląskiego poprzez wprowadzanie na rynek regionalny, instrumentów finansowych wzmacniających realizację założeń polityki rozwoju województwa, w tym w szczególności kreowania i pobudzania aktywności podmiotów gospodarczych, należących do sektora mikro, małych i średnich przedsiębiorstw. Celem działalności funduszu jest wzmacnianie potencjału rozwojowego gospodarki regionalnej oraz wspieranie zmian strukturalnych na Śląsku. Priorytetowymi obszarami zainteresowania są: inwestycje w innowacje, rozwój przedsiębiorczości oraz wsparcie samorządów.

Zdaniem Prezesa Zarządu Śląskiego Funduszu Rozwoju Marcina Wilka – Województwo śląskie jest jednym z wiodących regionów w Polsce pod względem potencjału ekonomicznego i demograficznego. To tutaj „bije przemysłowe serce Polski” i coraz więcej wdraża się innowacyjnych rozwiązań. Ogromny potencjał województwa ulega rozbudzeniu i szybko się dostosowuje do nowych wyzwań stojących przed europejskimi gospodarkami. Dzieje się tak za sprawą wysoko wykwalifikowanych kadr i dynamicznie rozwijającemu się sektorom nowych usług. Siłą Śląska jest bowiem wiedza oraz umiejętność rozpoznawania procesów technicznych wynikająca ze zdolności inżynierskich oraz kompetencje niezbędne do wdrażania skomplikowanych projektów i programów. Mimo niezaprzeczalnych atutów Śląsk nadal musi walczyć o nowoczesne i innowacyjne firmy, a także pozostanie najlepszych kadr na Śląsku, które mogą dostarczać śląskie zaawansowane usługi i produkty, aby konkurować na rynkach międzynarodowych. To ma się zmienić właśnie dzięki działalności inwestycyjnej Śląskiego Funduszu Rozwoju. Działania ŚFR służyć mają stymulowaniu wzrostu inwestycji i rozwoju przedsiębiorczości w województwie, a tym samym tworzenia warunków dla powstawania nowych, trwałych miejsc pracy w regionie.   

Biznes, aby mógł się rozwijać, niezależnie na jakim etapie rozwojowym się znajduje, czy mówimy o startupach, czy mówimy o spółkach na etapie rozwojowym, czy też przedsiębiorstwach, które mają już swój dorobek i tradycje, potrzebuje dostępu do finansowania. Każde przedsiębiorstwo, aby się rozwijać, inwestować, wdrażać innowacje, prowadzić ekspansję rynkową oraz zwiększać zatrudnienie, potrzebuje odpowiednich zasobów finansowych. W wielu przypadkach, posiadane na starcie lub zgromadzone środki finansowe nie wystarczają na zrealizowanie potrzebnych inwestycji i pojawia się konieczność szukania zewnętrznego finansowania. W tym miejscu wiele małych i średnich firm napotyka na bariery nie do pokonania – zbyt wysokie koszty rozwoju usług i produktów, bariery wejścia na rynki międzynarodowe, utrudniony dostęp do płynnego finansowania działalności, brak zabezpieczeń transakcji czy brak dostępu do specjalistycznego doradztwa w zakresie zaawansowanych instrumentów finansowych. Utrudniony dostęp do zewnętrznych źródeł finansowania, typu dłużnego a zwłaszcza kapitałowego – jest efektem wysokich kosztów kapitału, skomplikowanych procedur jego pozyskania lub niskiego wolumenu kapitału własnego. Jak podkreśla Prezes Zarządu Śląskiego Funduszu Rozwoju Marcin Wilk – Już dzisiaj diagnozujemy lukę w dostępie do finansowania, zwłaszcza tych transakcji i inwestycji, które oparte są na innowacjach, ponieważ rynek bardzo często postrzega tego typu inwestycje jako ryzykowne.  Śląscy przedsiębiorcy, aby zwiększyć efektywność swojego działania, powinni współpracować ze światem nauki, aby transferować wiedzę, technologię, w tym patenty i know-how. Ale, aby to zrobić muszą mieć zapewniony dostęp do finansowania. Odpowiedzią na to jest oferta Śląskiego Funduszu Rozwoju, który dedykuje dopasowane do potrzeb innowacyjnych firm narzędzia i instrumenty finansowe. Jednym z nich są Wejścia Kapitałowe, gdzie śląski przedsiębiorca może rozmawiać ze ŚFR jak z inwestorem, który za kapitał obejmie część udziałów w biznesie i będzie go wspierał w biznesie krajowym i międzynarodowym w okresie swojej inwestycji

Wejścia Kapitałowe stanowią alternatywny i innowacyjny instrument finansowania małych i średnich przedsiębiorstw w regionie, korespondujący ze specyfiką finansowania innowacyjnych przedsiębiorstw o dużym potencjale wzrostu. Z punktu widzenia początkujących przedsiębiorców – wynalazców wsparcie kapitałowe ze strony funduszu stanowi atrakcyjną alternatywę dla innych źródeł finansowania. Wejście Kapitałowe to rodzaj inwestycji, w której ŚFR inwestując środki obejmuje za nie udziały w spółce. Często połączone jest to ze wsparciem działania spółki (tzw. smart money). Wsparcie ze strony Funduszu polega w szczególności na doradztwie i współzarządzaniu (zwłaszcza na poziomie strategicznym), na pomocy w budowie przewag rynkowych, rekrutacji doświadczonych, wysokokwalifikowanych pracowników oraz na zaangażowaniu przedsiębiorstwa w sieć kontaktów Funduszu (np. dostawcami, kooperantami, klientami, inwestorami). Zdaniem Prezesa Zarządu ŚFR – Korzyści dla firm płynące ze współpracy z ŚFR są nie do przecenienia, z uwagi na fakt, iż celem działań podejmowanych przez Zespół Funduszu wspólnie z właścicielami spółki portfelowej jest konsekwentna budowa jej wartości rynkowej, poprzez m.in. wspólne doprecyzowywanie strategii rozwoju, optymalizację modelu biznesowego i struktury organizacyjnej, mobilizowane do trzymania w ryzach kosztów, przyzwyczajanie do działania w oparciu o cele, czy stymulowanie do prowadzenia takiej polityki informacyjnej, która pomaga w budowaniu jej rynkowej wiarygodności i atrakcyjności.

Śląski Fundusz Rozwoju jest instytucją, która aktywnie włącza się w działanie na rzecz sprawiedliwej transformacji regionu śląskiego. Działania Śląskiego Funduszu Rozwoju służyć mają stymulowaniu wzrostu inwestycji i rozwoju przedsiębiorczości w województwie, a tym samym tworzenia warunków sprzyjających rozwojowi i pobudzaniu aktywności gospodarczej, podnoszeniu konkurencyjności i innowacyjności gospodarki regionu. Do szczególnych zadań ŚFR w tym obszarze należą: kreowanie rynku pracy, utrzymanie i rozbudowa infrastruktury społecznej i technicznej o znaczeniu wojewódzkim, pozyskiwanie i łączenie środków finansowych (publicznych i prywatnych) w celu realizacji zadań z zakresu użyteczności publicznej.

Śląski Fundusz Rozwoju jest organizatorem Europejskiego Forum Przyszłości, wydarzenia, pretendującego do miana najważniejszego eventu tego typu w tej części Europy. I edycja Europejskiego Forum Przyszłości (EFP), które odbędzie się w dniach 6 – 8 października 2021 r. na Stadionie Śląskim. Przed nami dekada niezwykle dynamicznych przemian, które będą miały wpływ na niemal każdą naszą sferę naszego życia. Transformacja energetyczna, która pociągnie ogromne zmiany na rynku pracy, nowe technologie cyfrowe zmieniające niemal wszystkie gałęzie gospodarki. To tylko kilka kwestii, które znajdą odzwierciedlenie w programie wydarzenia – zapowiada Marcin Wilk, Prezes Zarządu Śląskiego Funduszu Rozwoju, jednocześnie deklarując, że EFP to całkowicie nowe wydarzenie na arenie Polski i Europy. Nigdy wcześniej nie było takiego eventu, czy wydarzenia, które w trzy dni pomieściłoby wszystkie najważniejsze pytania, problemy, na najbliższą dekadę. Podczas tego wydarzenia w wielu sesjach plenarnych, w wielu wydarzeniach towarzyszących chcemy rozmawiać nie tylko o miejscu Śląska w Europie, nie tylko o miejscu Śląska na arenie globalnej, bo aspiracje Śląska są gigantyczne. Dlaczego? – bo 4,5 milionowa populacja potrzebuje rozwoju, a my chcemy odpowiedzieć na pytanie w jaki sposób rozwijać się jeszcze szybciej. 

Amazon awansował 600 pracowników centrów logistycznych

1

Amazon jest obecny w Polsce od 2014 roku i zatrudnia na stałe ponad 18 000 pracowników. Aż 2 358 pracowników centrów logistycznych awansowało od momentu rozpoczęcia działalności firmy w naszym kraju, natomiast 601 pracowników otrzymało awans na wyższe stanowiska tylko w 2020 roku. Ponadto, polscy pracownicy sprawują kierownicze funkcje w strukturach operacyjnych organizacji w skali europejskiej i globalnej.

– W Amazon oferujemy stanowiska pracy dla wszystkich. Doceniamy różnorodne doświadczenia i zainteresowania oraz nietypową przeszłość zawodową, która pokazuje, że kandydat charakteryzuje się ciekawością i ogromnymi pokładami własnej inicjatywy. Nasi pracownicy mają wiele możliwości rozwoju w firmie i cieszymy się, że tak wielu z nich to się udało – mówi Marta Dworowska, dyrektor HR w Amazon Fulfillment Polska.

– Przepis na sukces w Amazon? Myślę, że droga każdego z nas jest indywidualna, ale jest wiele czynników, które mogą nam pomóc osiągnąć ten cel. Pamiętaj, aby być elastycznym i odważnym oraz zawsze staraj się mierzyć wysoko! – radzi kandydatom i kolegom z zespołu Adam Śródecki, Senior Operations Manager w centrum logistycznym w Łodzi, który w Amazon pracuje od 2014 roku.

Potwierdza to Anna Harezlak, Area Manager w centrum logistycznym w Gliwicach, która wcześniej pracowała jako dyrektor szkoły. – Karierę w Amazon zaczynałam jako Team Leader, a po 9 miesiącach zaaplikowałam na stanowisko Area Managera w nowo tworzącym się centrum logistycznym, lecz byli lepsi kandydaci. Udział w panelu rekrutacyjnym jednak sprawił, że zostałam dostrzeżona przez Senior Operations Managerów i zaproponowano mi stanowisko Interim Area Manager. Po pół roku otrzymałam stanowisko Area Managera na dziale pick. Półtora roku później zdecydowałam, że czas iść dalej i zgłosiłam się do nowo otwartego centrum robotycznego w Gliwicach. W nowym obiekcie zawsze jest ogrom możliwości. – mówi Anna, która w wolnym czasie, poza pracą w Amazon, uwielbia podróżować. 

– Pracę w Amazon rozpoczynałam jako pracownik magazynowy, a teraz, jako kierownik, odpowiadam za około 90 osób – opowiada Joanna Nyga, Area Manager w centrum logistycznym w Gliwicach, która pracuje w Amazon od 6 lat i w tym czasie awansowała 5 razy. W mojej pracy najbardziej lubię rozwój, który umożliwia mi Amazon. Czuję, że mogę tu jeszcze wiele osiągnąć, a moją karierę wspiera wiele osób.

Amazon oferuje bardzo atrakcyjne wynagrodzenie oraz pakiet świadczeń już od pierwszego dnia pracy, obejmujących bezpłatny dojazd do pracy autokarem na wybranych trasach, ciepły posiłek za złotówkę, prywatną opiekę medyczną, długoterminowe możliwości rozwoju oraz przyjazną atmosferę pracy.

Rekord w inwestycjach. Strefa Ekonomiczna podsumowuje rok

0

W Katowickiej Specjalnej Strefie Ekonomicznej S.A. (KSSE) działa aktualnie ok. 450 przedsiębiorstw (w tym mały i wielki biznes, firmy globalne i rodzinne), które łącznie zainwestowały 42 miliardy złotych i stworzyły ponad 80 tysięcy miejsc pracy. KSSE to według Financial Times w ostatnich latach najlepsza strefa w Polsce i Europie oraz nr 2 na świecie!

– Rok 2020 zdecydowanie należy do polskich firm. Rodzimi przedsiębiorcy zrealizują aż 80,7% wszystkich pozyskanych przez nas tegorocznych inwestycji wartych ponad 3,6 mld zł. Dzięki nim pracę w regionie znajdzie 1,1 tys. nowych pracowników, a aż 2,6 tys. stanowisk zostanie utrzymanych. To oznacza siłę i stabilną pozycję rynkową naszych inwestorów mimo pandemii, a także pokazuje, że przepisy Polskiej Strefy Inwestycji i nasze działania pomocowe w ramach Specjalnej Strefy Wsparcia spełniają swoje zadanie – ocenia wiceszefowa KSSE prof. AWSB dr hab. Barbara Piontek.

Jak ocenia profesor Piontek, 2020 to rok MŚP. – Mikro, małe i średnie firmy stanowią 66,6% wszystkich tegorocznych projektów inwestycyjnych Katowickiej SSE, z czego najwięcej, bo aż 42,1% zrealizują mikro i małe firmy, m.in. takie jak np.: DKGlass, czy Inter Color Partner. Cieszy nas takie zainteresowanie ofertą KSSE w tej grupie przedsiębiorców, bo potwierdza ono, że strefy ekonomiczne mają skuteczne narzędzia rozwoju także dla mikro i małych firm – zaznacza.

– W KSSE stale przesuwamy granice, udowadniamy, że niemożliwe jest możliwe. Nasze firmy strefowe pokazały, że są przygotowane do korzystania ze wsparcia KSSE i prowadzenia biznesu w każdych warunkach. Jesteśmy dziś przykładem, jak w trudnych czasach być liderem rozwoju gospodarczego w Polsce i w Europie – podsumowuje prezes Janusz Michałek. –  Jako motor automotive, uruchomiliśmy w KSSE na podsumowanie tego roku dwa duże projekty elektromobilne. Jednym z nich jest pierwsza w historii polska marka samochodu elektrycznego Izera, którego produkcja ruszy ze wsparciem m.in. KSSE już w 2024 roku w Jaworznie.

Drugi to nowa inwestycja, naszego flagowego inwestora FCA Poland. Firma będzie produkowała w Polsce i to u nas, w Tychach całkiem nowe modele samochodów do tej pory nieprodukowane przez Grupę – mówi prezes KSSE. – Dzięki realizacji inwestycji na Śląsku będą powstawały nowoczesne auta marek FCA
z napędem elektrycznym oraz hybrydowym. W ramach samej decyzji o wsparciu KSSE, nasz inwestor zadeklarował ponad 755 mln zł nakładów w fabrykę w Tychach – dodaje.

Przez cały przyszły rok na targach NIE będzie pobierana opłata

0

Przez cały 2021 rok na gliwickich placach targowych nie będzie pobierana opłata targowa. Prezydent Miasta Gliwice informuje, że w związku z treścią ustawy z dnia 9 grudnia 2020 r. o zmianie ustawy o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych oraz niektórych innych ustaw, od 1 stycznia 2021 do 31 grudnia 2021 roku na terenie miasta Gliwice nie będzie pobierana opłata targowa. 

Dotkliwie pobił pałką pracownika firmy kurierskiej

Kryminalni z gliwickiej komendy na brak zajęć podczas minionego weekendu narzekać nie mogli. Dzięki ich pracy tymczasowo aresztowano dwóch podejrzanych. Wstępnie wyjaśniono też sprawę nie...

W najbliższych dniach nastąpi przerwa w dostawie wody

W związku z koniecznością przeprowadzenia prac remontowych na sieci wodociągowej PWiK informuje, że w dniu 18.05.2021 r. od godz. 8.00 do godz. 15.00, nastąpi przerwa w dostawie wody dla ...

W najbliższy weekend dwa wydarzenia dla fanów fauny i flory

Giełda terrarystyczna i akwarystyczna Podczas tej giełdy będzie można podziwiać niezwykłe okazy zwierząt z odległych zakątków świata! Czy zetknąłeś się kiedyś z Eublefarem albo z Drze...

Gliwicka Giełda Minerałów, Biżuterii i Skamieniałości

Przed nami jubileuszowa, XXV Gliwicka Giełda Minerałów, Biżuterii i Skamieniałości. Wydarzenie, które już na stałe wpisało się w kalendarz gliwickich imprez, przyciąga nie tylko mieszkańc...