MJ: I znów trzeba powiedzieć, że niestety nie. W sprawach frankowych bardzo długo próbowano powoływać się na nadzwyczajną zmianę stosunków polegającą na bezprecedensowym wzroście kursu franka. To się jednak okazało ślepą uliczką, dość kosztowną dla prekursorów tej metody. Orzecznictwo w zaskakujący dla wielu sposób, odnalazło jednak sposób na rozwiązanie tego problemu w tak zwanych klauzulach abuzywnych.

MP: Trzeba wyjaśnić, że klauzula abuzywna to taki zapis w umowie między przedsiębiorcą a konsumentem, która w rażący sposób narusza interes konsumenta przyznając w tym przypadku bankowi zbyt daleko idące uprawnienia. Takie klauzule znajdowały się w większości umów frankowiczów. Dotyczyły one przede wszystkim prawa banku do jednostronnego określenia kursu franka, po którym następowało przeliczenie raty kredytu. Banki nie przeliczały waluty po średnim kursie Narodowego Banku Polskiego, ale jednostronnie określały ten kurs i nie tajemnicą, że ten kurs nie był szczególnie korzystny dla spłacających. 

MM: Czyli mowa o tak zwanym spreadzie bankowym?

MJ: Dokładnie mówimy o spreadzie walutowym. Okazało się, że banki z tylko sobie znanych przyczyn, nie posługiwały się oficjalnym kursem waluty, ale codziennie publikowały swoje własne tabele kursów bankowych, które stanowiły podstawę do rozliczeń między bankiem a kredytobiorcą. 

MP : W wielkim skrócie można powiedzieć, że bank zagwarantował sobie w takiej umowie prawo do dowolnego kreślenia kursu waluty i w żaden sposób nie był związany w tym określeniu, realną wartością franka szwajcarskiego a klient w żaden sposób nie mógł się sprzeciwić nawet najbardziej kuriozalnemu kursowi. 

MM : Jakie więc znaczenie dla sprawy frankowicza ma obecność takiego niekorzystnego zapisu w umowie?

MJ: Przede wszystkim kredytobiorca może rozważyć skierowanie przeciwko bankowi pozwu o unieważnienie umowy. Pozew jest możliwy także wtedy gdy kredyt został spłacony w całości. 

MP: Wynika to z roli jaką pełnią te klauzule przeliczeniowe dla rozliczeń między bankiem a kredytobiorcą. Okazuje się, że jeżeli sąd zdecyduje się wyeliminować z umowy (dla lepszego zrozumienia powiem wykreślić) klauzulę przeliczeniową, nie da się w żaden sposób określić sposobu wyliczenia wysokości rat. Sąd musi więc stwierdzić, że taka umowa nie nadaje się do wykonania i w całości jest nieważna. Kluczowe w tej sprawie okazało się orzeczenie Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z 2019 r. z którego wynikało, że nie ma przeszkód aby sądy krajowe stwierdzały nieważność umów w przypadku uznania, że nie jest możliwa realizacja umowy po usunięciu z niej klauzuli niedozwolonej. 

MM: Jak na ten wyrok zareagowały sądy w Polsce? Jak obecnie toczą się losy tych spraw? 

MJ: Pół żartem można powiedzieć, że sądy w Polsce szanują orzeczenia TSUE, ale to jest temat na inny wywiad. Oczywiście ten wyrok miał znaczenie w konkretnej sprawie Państwa Dziubak, którzy ostatecznie wygrali z bankiem ponieważ Sąd unieważnił umowę kredytową. Pośredni wpływ tego orzeczenia jest jednak fundamentalny. Już w grudniu 2019 r. Sąd Najwyższy przywołał orzeczenie TSUE w swoim wyroku i stwierdził. że w przypadku wyeliminowania z umowy wspomnianych klauzul konieczne wydaje się unieważnienie całej umowy. 

MP: I to orzeczenie najlepiej oddaje obecny klimat panujący w tych procesach. Obecnie nieważność umowy kredytowej to kluczowy kierunek orzecznictwa w sprawach frankowych. Także tych prowadzonych z powodzeniem przez naszą kancelarię. 

MM: Czy w takim razie frankowicze są dziś na wygranej pozycji?

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here