Przez trzy kwarty GTK toczyło wyrównaną walkę z ACK UTH Rosą Radom. Niestety, początek ostatniej odsłony zdecydowanie należał do gości, którzy wypracowali sobie bezpieczną przewagę i ostatecznie wywieźli komplet punktów z Gliwic. Jeszcze przed pierwszym gwizdkiem wiadomo było, że rezerwy Rosy potraktują to spotkanie niezwykle prestiżowo. Pierwszy zespół z Radomia nie rozgrywał w ten weekend meczu w ekstraklasie, a to oznaczało że w Gliwicach pojawią się wszyscy koszykarze z podwójnymi licencjami. I jak się później okazało, to właśnie jeden z nich, Daniel Szymkiewicz miał spory wpływ na grę gości i mocno przyczynił się do tego, że wywieźli oni cenne zwycięstwo z Górnego Śląska.

Sporo problemów przed meczem mieli gospodarze. Nie dość, że jak grom z nieba dotarła do klubu informacja o tym, że Dawid Morawiec zerwał więzadła krzyżowe i w tym sezonie już nie zagra. Dodatkowo w ciągu tygodnia nie trenowali Łukasz Bodych i Jakub Załucki. Ostatecznie w stanie zagrać był tylko ten pierwszy, a jak istotnym jest zawodnikiem pokazał przebieg meczu. Środkowy GTK, wykorzystując swoją przewagę wzrostu, ogrywał rywali pod koszem i zdobywał cenne punkty. Z biegiem czasu tracił jednak siły, co uwidoczniło się szczególnie w ostatniej części meczu, kiedy gra miejscowych opierała się już tylko na rzutach z dystansu.

Jedynym pozytywem w ciągu ostatnich dni było zatrudnienie Kacpra Radwańskiego. Dodajmy, że wszystko odbyło się w ekspresowym tempie, bo pierwszy kontakt z zawodnikiem nastąpił w środowy wieczór. Dzięki determinacji samego koszykarza oraz profesjonalizmie Polskiego Cukru Toruń wszystkie formalności udało się dograć jeszcze w piątek i wypożyczenie Radwańskiego stało się faktem. Nowy koszykarz GTK nie zdołał ani razu trenować z zespołem i miał tylko okazję obejrzeć nagrany występ drużyny oraz poznać schematy zagrywek. Zła sytuacja kadrowa zmusiła jednak sztab szkoleniowy do skorzystania z zawodnika już w najbliższym meczu. Radwański spędził na parkiecie ponad 20 minut, zdobył 5 punktów, a kilka jego rzutów okazało się minimalnie niecelnych.

W dotychczasowych meczach zespół z Radomia od samego początku starał się narzucić swoje warunki gry rywalom. Choć w Gliwicach doskonale zdawali sobie z tego sprawę, to nie zdołali temu zapobiec. ACK UTH rozpoczęła od prowadzenia 9:0 po trzech “trójkach”, a chwilę później było 5:15. Goście trafiali tylko i wyłącznie zza linii 6,75 metra i trzeba przyznać, że za każdym razem z czystych pozycji. Reprymenda po przerwie na żądanie w gliwickim obozie odniosła pozytywny skutek. W miejsce Piotra Konska na parkiecie pojawił się Bodych i zaczynał dominować w strefie podkoszowej.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here