Tutaj nie ma miejsca na partyjne podziały – to nie jest spór o nazwę placu – to czy afera w miejskiej spółce zostanie wyjaśniona, a winni poniosą konsekwencje jest sprawą fundamentalną. Przeciwstawić się patologiom władzy jest moralnym obowiązkiem wszystkich radnych. Tym bardziej, że w ostatnim czasie zgodzili się na przekazanie kolejnych pieniędzy do ŚSM.

Śląska Sieć Metropolitalna, spółka powołana w 2009 roku przez Miasto Gliwice przez lata wspierana była pieniędzmi z budżetu miasta. Ciągłe dokapitalizowywanie i zlecanie jej kolejnych zadań, a co za tym idzie przekazywanie pieniędzy miało najwyraźniej jeden cel – spłacenie ogromnego długu. W ostatnich latach z budżetu miasta do ŚSM trafiło ponad 70 milionów złotych. 

O “aferze gliwickiej” mówi się już nie tylko w Gliwicach. Nic dziwnego, bo chodzi o niemal 30 milionów złotych pożyczki, którą ŚSM wzięła nie z banku, a od prywatnej firmy. Jej zabezpieczeniem były grunty miejskie, a zarządzenie w tej sprawie podpisał w 2016 roku odpowiedzialny wtedy za miejskie nieruchomości wiceprezydent Adam Neumann. Przez lata sprawę próbowano zamieść pod dywan. Wydaje się, że o nietrafionej inwestycji wiedziało tylko grono zaufanych osób.

Zakupu sprzętu informatycznego na realizację zadania w ramach unijnego funduszu dokonywano w latach 2016-2017. Umowę podpisał ówczesny prezes Grzegorz Nitkiewicz, a rada nadzorcza wyraziła zgodę. Sprzęt ten miał być wykorzystywany przy realizacji projektu finansowanego z Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Śląskiego. ŚSM tego dofinansowania ostatecznie nie otrzymała. 

Pojawił się spory problem. Zaciągnięte u pośrednika zobowiązanie trzeba było spłacać, a wykazanie tak dużej straty miałoby poważne konsekwencje. Podejrzewamy, że ŚSM mogła próbować ukryć te zobowiązania w sprawozdaniach finansowych, przedstawiając je jako środki trwałe w budowie. Co ciekawe, kwoty corocznego dokapitalizowania przez Miasto Gliwice są niemal identyczne z wysokością rocznych zobowiązań spółki.

Przypomnijmy, że zwolniony w 2019 roku zarząd ŚSM otrzymał wysokie odprawy. O sprawie wiedział już wówczas Adam Neumann. Nie zablokowano jednak wysokich odpraw. Nie zerwano też kontraktów z winy jednej ze stron. Dlaczego? Na odpowiedzi na to i inne pytania powinno zależeć wszystkim radnym.

Za zwołaniem nadzwyczajnej sesji Rady Miasta w celu wyjaśnienia sprawy powinni opowiedzieć się wszyscy radni. Przypomnijmy, że połączone siły radnych Koalicji dla Gliwic oraz części Koalicji Obywatelskiej dają Adamowi Neumannowi większość w Radzie Miasta. Może się więc okazać, że zablokują oni zwołanie nadzwyczajnej sesji i będą czekali aż sprawa nieco ucichnie.

Codziennie pojawiają się nowe wątki w sprawie. Tym bardziej radnym powinno zależeć na wyjaśnieniu wszystkich nieprawidłowości. Spółka zaciągnęła gigantyczną pożyczkę, którą spłacają gliwiczanie. O co jeszcze muszą zapytać radni?

Dlaczego zakupu sprzętu komputerowego dokonano przed otrzymaniem unijnego dofinansowania?

Dlaczego zakupu dokonano z pomocą pośrednika?

Czy starano się o pożyczkę w bankach i dlaczego nie została ona udzielona?

Czy w sprawozdaniach finansowych próbowano ukryć prawdziwe zadłużenie spółki?

Czy coroczne dokapitalizowywanie spółki miejskimi pieniędzmi miało na celu spłatę zadłużenia?

Dlaczego rada nadzorcza zgodziła się na takie działania zarządu?

Czy organ nadzoru był informowany przez pracowników spółki o nieprawidłowościach i jak reagował?

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here