Zakończył się cykl tegorocznych spotkań prezydenta Gliwic Adama Neumanna z mieszkańcami wszystkich 21 gliwickich dzielnic. Bezpośrednie rozmowy okazały się bardzo potrzebne i mają przynieść konkretne efekty – zarówno w dzielnicach, jak i w niektórych aspektach związanych z zarządzaniem miastem. Prezydent Gliwic już teraz zapewnia, że taka forma dialogu z mieszkańcami będzie kontynuowana.

Przez dwa miesiące, w maju i czerwcu, prezydent Gliwic odwiedzał poszczególne dzielnice miasta i spotykał się z mieszkańcami. Rozmawiał z gliwiczanami o funkcjonowaniu miasta i możliwościach rozwiązywania różnych problemów w dzielnicach, o oczekiwaniach i potrzebach dotyczących zmian w najbliższym otoczeniu, o działaniach pozwalających podnieść jakość życia.  

Podczas spotkań mieszkańcy przedstawiali obraz dzielnic ze swojej – bliskiej – perspektywy. Jedni oczekiwali informacji na interesujące ich tematy związane z funkcjonowaniem miasta, inni pytali o możliwości rozwiązania konkretnych problemów. Niektóre ze zgłoszonych spraw zostały wyjaśnione od razu podczas spotkań, ponieważ są znane władzom Gliwic i są już w trakcie rozwiązywania. Pozostałe – z uwagi na szerszy kontekst bądź typowo indywidualny charakter – zostały zapisane i będą przekazane do analizy do merytorycznych wydziałów i jednostek miejskich.  

Rozmowy z mieszkańcami są potrzebne i inspirujące


Wywiad z Adamem Neumannem, prezydentem Gliwic

Za Panem intensywny cykl spotkań z mieszkańcami Gliwic. Dlaczego zdecydował się Pan właśnie teraz na otwarte, bezpośrednie rozmowy z gliwiczanami?

Takie rozmowy to niezbędny element w pracy prezydenta miasta. Mówiłem o tym w swojej kampanii wyborczej i chciałem te spotkania zorganizować wcześniej. Na przeszkodzie stanęła jednak pandemia ze swoimi ograniczeniami, potem konieczność prowadzenia przede wszystkim intensywnych działań związanych z wojną na Ukrainie i pomocą dla uchodźców. W końcu udało mi się zrealizować zamiar i bardzo się z tego cieszę. Takie spotkania są bardzo potrzebne, bo mieszkańcy mówią wprost o swoich oczekiwaniach, bolączkach, zwracają uwagę na wiele rzeczy, czasami drobnych, które warto poprawić. Patrząc na miasto z bardzo szerokiej perspektywy, nie zawsze mogę dostrzec wszystkie niuanse. Możliwość bezpośredniej wymiany poglądów na wiele spraw potwierdziła, że warto się spotykać i dyskutować.

Jakie wnioski wyciągnął Pan po tych spotkaniach?

Liczne rozmowy w dzielnicach pokazały, że obrany kierunek rozwoju Gliwic jest właściwy.  Uważam jednak, że warto słuchać i korygować miejskie plany, bo nawet niewielkie zmiany mogą poprawić jakość życia. Mieszkańcy, z którymi rozmawiałem, przedstawili wiele lokalnie ważnych spraw, co może stać się impulsem do podjęcia dodatkowych działań w niektórych obszarach. Nigdy w zarządzaniu miastem nie osiągniemy przecież stanu idealnego, bo wciąż będzie coś do zrobienia.

Będą konkretne efekty rozmów w dzielnicach?

Mamy zgromadzony dość obszerny materiał po tych spotkaniach, różne uwagi, prośby o interwencje. Będziemy go szczegółowo analizować. Wraz z moimi zastępcami i najbliższymi współpracownikami zrobiliśmy już pierwsze podsumowania, a od jesieni chcemy wprowadzać pewne korekty w naszych działaniach – są zadania, które bezwzględnie powinny być wykonane, niektóre może przyspieszone, niektóre poprawione. Konkretne sprawy trafią do merytorycznych wydziałów i jednostek miejskich. Przygotowane zostaną odpowiedzi. W kilku dzielnicach jesienią moi zastępcy spotkają się dodatkowo z mieszkańcami w celu znalezienia rozwiązań dla problemów, które zgłaszały większe grupy gliwiczan. Będziemy o tych działaniach informować.

Skoro jesteśmy przy wspólnych problemach, to czy są tematy, które powtarzały się podczas spotkań w różnych dzielnicach i pomimo lokalnej specyfiki są ważne dla większej części Gliwic?  

Na pewno to szeroko pojęta komunikacja i infrastruktura drogowa, układ drogowy, remonty i budowa ulic oraz chodników, również drogi rowerowe, komunikacja publiczna. Jest to grupa zagadnień bardzo ważnych dla mieszkańców, ewidentnie rzecz do wspólnego omawiania. Druga szczególnie istotna sprawa to gospodarowanie wodami opadowymi, doskonalenie naszej sieci kanalizacji deszczowej, tworzenie zbiorników retencyjnych, ochrona przed zalaniami. To dotyczy zresztą każdego miasta w Polsce ze względu na zmiany klimatyczne, deszcze nawalne, błyskawiczne powodzie miejskie. Stale pracujemy nad zabezpieczaniem przeciwpowodziowym Gliwic, takie działania muszą być prowadzone w sposób ciągły.   

Mieszkańcy prosili Pana także o interwencje w bardziej indywidualnych sprawach.

To trzecia duża grupa zagadnień, które poruszane były na każdym ze spotkań – indywidualne zgłoszenia, problemy dotyczące konkretnych osób, działek prywatnych, przykładowo kwestie geodezyjne, sprawy związane ze służebnością dróg, z lokalizacją urządzeń sieciowych należących do różnych firm, także relacji sąsiedzkich, działań przedsiębiorstw państwowych lub prywatnych, jakości inwestycji. Takie rzeczy wymagają indywidualnego wytłumaczenia, często przejrzenia dokumentów, map, poznania przeszkód formalnych i prawnych. Podczas spotkań nie ma na to czasu, te sprawy często nie mają też żadnego związku z miastem, Urzędem Miejskim. W niektórych przypadkach możemy jedynie wskazywać, gdzie zgłosić daną sprawę. Warto, aby mieszkańcy przedstawiali takie indywidualne problemy również radnym.

Niektórzy są przekonani, że prezydent może wszystko, że odpowiada za każdy aspekt funkcjonowania miasta.

Wciąż nie wszyscy zdają sobie sprawę z tego, że kompetencje władz miasta są ściśle określone prawem. Niektórzy wszystkie swoje pretensje kierują do urzędu. W jednej z dzielnic domagano się przykładowo, żebym zadbał o powstanie sklepu obuwniczego, w innym upominano się o sklep spożywczy. Jako prezydent takich decyzji nie mogę podejmować. Podobnie jak nie odpowiadam za to, że kierowcy jeżdżą za szybko. Bezpieczeństwo to oczywiście dla każdego z nas kluczowa kwestia. Jako miasto możemy wprowadzać i wprowadzamy różne elementy czyniące ruch samochodowy bezpieczniejszym. Za spowodowanie wypadku przez pirata drogowego odpowiadać jednak nie mogę, a takie sugestie też się pojawiały. Są zresztą też inne sprawy zgłaszane podczas spotkań, niemożliwe do podjęcia – niektóre m.in. z powodów finansowych, bo sytuacja Gliwic, jak i innych miast w Polsce, jest trudniejsza niż do tej pory.

Mieszkańcy – co zrozumiałe – chcieliby, aby na przykład remont ich ulicy zrobić natychmiast.

No właśnie. Ja dobrze rozumiem takie oczekiwania, ale nie mam, niestety, czarodziejskiej różdżki. Nie wszystko możemy zrobić na raz. Mamy ściśle określony budżet, którym trzeba rozsądnie gospodarować. Musimy wciąż wybierać, które zadanie jest istotniejsze, co zaspokoi potrzeby mieszkańców i miasta w lepszy sposób. Czasami oczekiwania mieszkańców są przeciwstawne – jedni przykładowo chcą budowy mieszkań, inni woleliby zieleniec. Każdy ma swoje argumenty i nie da się spełnić równocześnie wszystkich oczekiwań. Trzeba to wyważyć. Prezydent musi konsekwentnie realizować pewien plan zarządzania miastem. Czy dany kierunek rozwoju jest dobry – to weryfikują mieszkańcy podczas wyborów.

Wielokrotnie powtarzał Pan: gdyby samorządy były lepiej finansowane, moglibyśmy zrobić więcej. Czy mieszkańcy pytali Pana o kwestie finansowe?

Tak. Co ciekawe, usłyszałem zarzut, że wciąż mówimy o konieczności pozyskiwania dofinansowania zewnętrznego, a powinniśmy za wszystko płacić sami, z naszych miejskich pieniędzy. I w tym zarzucie jest sedno sprawy. Zgadzam się, że lepiej byłoby mieć w samorządach więcej własnych pieniędzy, wprowadzić w kraju inny system podatkowy. Zabiegam o to nieustannie. Przypominałem, że obecnie centralizacja w Polsce postępuje, oddajemy więcej pieniędzy niż dostajemy. Uważam, że zdecydowanie więcej pieniędzy wypracowanych w Gliwicach powinno zostać tutaj i tutaj być wydane. Byłoby prościej, a przede wszystkim sprawiedliwiej. Mamy duży potencjał, z którego w pełni nie możemy korzystać.

A jak Pan ocenia potencjał społeczny, aktywność mieszkańców?

Bardzo wysoko! Myśląc o całym mieście, postrzegam to zagadnienie jednak szerzej niż działania kojarzone z partycypacją społeczną. One są oczywiście niezwykle ważne i potrzebne, w tym takie, jak spotkania z mieszkańcami w dzielnicach. Wysoko cenię również aktywność w sferze przedsiębiorczości, w rozmaitych dziedzinach i w różnej skali, która zapewnia Gliwicom solidną podstawę dalszego rozwoju.  

Czy chce Pan kontynuować spotkania z gliwiczanami?

Oczywiście. W tym momencie przede wszystkim dziękuję wszystkim gliwiczanom, którzy spotkali się ze mną w tym roku w dzielnicach i chcieli ze mną porozmawiać o swoich problemach. Dziękuję za wspólny czas i dyskusje. Bardzo doceniam zaangażowanie mieszkańców w sprawy zarówno najbliższej okolicy, jak i całego miasta. Deklaruję, że dialog będzie trwał nadal. W przyszłym roku planuję powtórzyć cykl spotkań z mieszkańcami w dzielnicach. Będzie okazja, żeby porozmawiać o tym, co udało się dzięki tym spotkaniom zmienić i o kolejnych, ważnych sprawach. 


Mieszkańców interesowały m.in. takie tematy:

  • infrastruktura drogowa, w tym budowa i remonty ulic i chodników, tworzenie dróg rowerowych,  
  • bezpieczeństwo na ulicach i wprowadzane rozwiązania w zakresie uspokajania ruchu samochodowego,
  • korekty w komunikacji miejskiej,
  • plany zagospodarowania przestrzennego i ich znaczenie,
  • ochrona przeciwpowodziowa miasta i rozbudowa kanalizacji deszczowej,
  • budowa szpitala miejskiego,
  • zasady realizacji inwestycji miejskich i zakres współdziałania z prywatnymi inwestorami,
  • kondycja ekonomiczna miasta w świetle obecnej sytuacji geopolitycznej, inflacji i decyzji rządowych,  
  • gospodarowanie odpadami,
  • oferta kulturalna w dzielnicach,
  • wymiana przestarzałych źródeł ogrzewania,
  • tworzenie zielonych przestrzeni miejskich.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here