Ostatnie tygodnie wakacji zapowiadają się naprawdę gorąco.

Na Śląsk napłynęły gorące masy powietrza, zwiastujące piękną pogodę. Bezchmurne niebo to doskonała okazja do kąpieli słonecznych, ale jak zapobiec ewentualnym oparzeniom? Okazuje się, że tradycyjne kremy do opalania nie zawsze chronią nas przez niebezpiecznym promieniowaniem.

Dlaczego tak się dzieje? Głównym powodem jest źle dobrany kosmetyk. Każdy powinien dopasować odpowiedni rodzaj kremu do swojej skóry. Na przykład osoby z tendencjami do przetłuszczania się, powinny wybrać preparaty beztłuszczowe, najlepiej o konsystencji żelu. Natomiast ci, którzy cierpią na przesuszenie naskórka, powinni wybierać olejki i tłuste kremy.

Musimy również pamiętać o odpowiedniej mocy preparatu. Filtry chroniące nas przed promieniami UVA i UVB powinny odpowiadać naszej karnacji. Często, aby przyśpieszyć opalanie, stosujemy zbyt słabe zabezpieczenie. Zasada jest prosta im dłużej przebywamy na słońcu i im bladszą mamy skórę, tym większy filtr stosujemy. 

Plażowicze zapominają również o tym, że tylko gruba warstwa kremu chroni nas przed oparzeniami. Powinniśmy go stosować co dwie godziny i po każdym wyjściu z jeziora czy basenu. Wszak faktycznie dzięki wodoodpornej konsystencji chroni nas także w wodzie, jednak każde użycie ręcznika ściera nałożony specyfik. Musimy pamiętać, aby po intensywnych kąpielach i zabawie nad wodą, wspomóc regenerację skóry poprzez stosowanie kosmetyków „po opalaniu”. To da nam pewność, że nie uzyskaliśmy pięknej karnacji kosztem własnego zdrowia!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here