niedziela, 18 kwietnia, 2021

POLITYKA

PiS pomija Gliwice? Sprawdzamy ile miasto otrzymało pieniędzy

0

Gliwice ubiegały się o 67,5 miliona złotych wsparcia z Rządowego Funduszu Inwestycji Lokalnych. Nie otrzymały ani grosza. Niektórzy dopatrują się w tym politycznej zemsty PiS na rządzonym przez PO mieście. Jednak Gliwice w ostatnich latach zostały wsparte z państwowej kasy setkami milionów złotych. Dlaczego więc tym razem strumień pieniędzy ominął nasze miasto?

Rządowy Fundusz Inwestycji Lokalnych to program, w ramach którego rządowe środki trafiają do gmin, powiatów i miast w całej Polsce. Wsparcie jest bezzwrotne i pochodzi z Funduszu Przeciwdziałania COVID-19. W sumie ponad 13 miliardów złotych. Fundusz ma pozwolić samorządom realizować kolejne plany, tak żeby gminy nie musiały się zadłużać.

O co wnioskowały Gliwice? Rozbudowa centrum przesiadkowego (41 mln wsparcia), rozbudowa budynku szkoły przy ul. Lipowej 29 (22 mln) wraz z wydzieleniem pomieszczeń na potrzeby edukacji przedszkolnej oraz modernizację budynków byłego gimnazjum przy ul. Ziemowita 12 (4 mln) na potrzeby Państwowej Szkoły Muzycznej. W sumie ponad 67 milionów. Żaden ze zgłoszonych projektów nie uzyskał pozytywnej rekomendacji komisji. 

– Moja ocena jest jednoznaczna, rząd pominął Gliwice, bo od lat PiS nie jest w stanie tu wygrać wyborów i perspektywy na to ma mizerne, bo gliwiczanie nie dadzą sobie wcisnąć ciemnoty rodem z TVP pana Kurskiego. A kto dostał pieniądze? Na przykład Świętochłowice, których prezydent pisze wprost na Facebooku, że to „dzięki dobrej współpracy z senator Dorotą Tobiszowską”. Uważam, że to skandal i kolejny przejaw korupcji politycznej. Rząd nie dzieli pieniędzy według potrzeb, a według barw politycznych – mówi Paweł Kobyliński, poseł na Sejm VIII kadencji. 

Nie zgadza się z nim Jarosław Gonciarz, gliwicki poseł Prawa i Sprawiedliwości. –  Przypomnę, że z pierwszej i drugiej transzy Gliwice otrzymały wsparcie, odpowiednio 37 i 5 milionów. Musimy pamiętać, że środki finansowe są ograniczone, a potencjalnych beneficjentów bardzo wielu. Jednym z celów wsparcia programu jest zapewnienie zrównoważonego rozwoju. Pieniądze z Rządowego Funduszu Inwestycji Lokalnych trafiają też do niewielkich miejscowości – nierzadko do tych gmin, które były niedoinwestowane. Wyrównujemy w ten sposób szanse i niwelujemy różnice rozwojowe. – podkreśla Gonciarz.

Czy rzeczywiście PiS „karze” Gliwice nie przekazując pieniędzy? Sprawdziliśmy jakie środki otrzymało w ostatnich latach miasto z państwowej kasy. 

W samym tylko 2019 roku wysokość finansowanych lub dofinansowanych z budżetu państwa programów na terenie Gliwic wyniosła niemal 130 milionów złotych. To m.in. pieniądze na pierwszą wyprawkę, posiłki w szkołach, 500+ czy wsparcie dla seniorów.

Gliwice otrzymały także 8,4 mln zł na budowę dróg z Funduszu Dróg Samorządowych. Budowa oddanego w ubiegłym roku odcinka południowej obwodnicy Gliwic, która połączyła ul. Bojkowską z ul. Pszczyńską kosztowała 57 mln zł. Dofinansowanie do budowy uzyskano z dwóch źródeł: Funduszu Dróg Samorządowych w kwocie ponad 11,6 miliona, a także z Rządowego Funduszu Inwestycji Lokalnych w wysokości blisko 10 milionów. W latach 2016-2020 w ramach rządowego programu wsparcia budownictwa socjalnego i komunalnego, do objęcia programem bezzwrotnego finansowego wsparcia budownictwa mieszkaniowego zostało zakwalifikowanych 7 wniosków złożonych przez Miasto Gliwice.

Ogromne środki przeznaczono na wsparcie przedsiębiorców w ramach Polskiego Funduszu Rozwoju. Kwota przyznana z pierwszej Tarczy Finansowej przydzielona Gliwicom to 381 milionów. Objęła 1 943 firmy, zatrudniające 18 481 osób. W ramach Tarczy Finansowej 2.0 było to 32,6 miliona dla 219 firm zatrudniających 1 603 osoby. 

Dlaczego więc Miasto nie otrzymało w tym roku środków z Fundusz Inwestycji Lokalnych? Przyczyną mogą być niejasne zasady oceny wniosków. 

– W styczniu odbyła się wideokonferencja przedstawicieli samorządu z wojewodą śląskim. Przekazaliśmy panu wojewodzie stanowisko w spawie zasad, które powinny obowiązywać przy podziale środków. – mówi Mariusz Śpiewok, zastępca prezydenta Gliwic. – Wojewoda przekazał, że zostanie wykonany ranking złożonych wniosków na podstawie kryteriów zawartych w uzasadnieniu wniosku. Wciąż jednak nie wypracowano przejrzystych zasad, a o przyznaniu dofinansowania decyduje premier. – podkreśla Śpiewok. 

Premier w Gliwicach: Chcę podziękować za dobrą współpracę

0

Na terenie lodowiska Tafla w Gliwicach uruchomiono punkt szczepień, gdzie docelowo każdego dnia będzie można zaszczepić nawet 3 tys. osób. Gliwicki punkt odwiedził dziś premier Mateusz Morawiecki.

Punkt szczepień przeciw Covid-19, który powstał dzięki współpracy wojewody śląskiego, władz Gliwic, dyrekcji Śląskiego Oddziału NFZ i Politechniki Śląskiej, działa w hali gliwickiego lodowiska od 29 marca. Już w pierwszych dniach funkcjonowania – do 2 kwietnia, szczepionkę przyjęło w nim 3500 osób. – Chciałbym podziękować za dobrą współpracę. To jest nasz narodowy, wspólny, ogólnospołeczny cel – jak najszybciej zaszczepić jak największą liczbę ludzi i pozbyć się pandemii – powiedział premier Mateusz Morawiecki. – Współpraca w Gliwicach to dobry symptom. To pokazuje, że niezależnie od tego, kto skąd pochodzi, mamy jeden, wspólny cel – dodał szef polskiego rządu.

W placówce na dużej przestrzeni 2000 m2 znajduje się 10 w pełni wyposażonych stanowisk, gdzie odbywa się kwalifikacja oraz samo szczepienie. Z czasem ich liczba ma zostać podwojona, a docelowo w punkcie zaszczepić będzie można 3 tys. osób dziennie. Na wypadek konieczności udzielenia specjalistycznego wsparcia medycznego na miejscu funkcjonuje także punkt pierwszej pomocy. Do dyspozycji przyjeżdżających jest też duży parking, a wszystkie miejsca w hali dostosowane są do potrzeb osób niepełnosprawnych.

W Gliwicach szef rządu mówił również o skuteczności szczepionek i o realizacji Narodowego Programu Szczepień.

– Już ta pierwsza dawka bardzo dużo pomaga, ona przynajmniej sprawia tyle, że bardzo rzadko następuje ciężki, tragiczny przebieg Covid-19, a więc naprawdę warto. Dzisiaj widzimy po różnych grupach, takich jak medycy, takich jak pensjonariusze domów pomocy społecznej, że szczepionka działa bardzo dobrze. Tam, gdzie to szczepienie odbyło się na danej populacji w sposób masowy, udało się ochronić życie bardzo wielu osób – mówił premier Mateusz Morawiecki. – Dzisiaj rozwijamy Narodowy Program Szczepień, program szczepień powszechnych. To znaczy, że w każdym powiecie jest przygotowywany punkt na tą dużą liczbę szczepionek, która do nas przybędzie – zapowiedział.

Ile Gliwice dostaną z rządowego funduszu inwestycji? Zero

Rządowy Fundusz Inwestycji Lokalnych to program, w ramach którego rządowe środki trafiają do gmin, powiatów i miast w całej Polsce na inwestycje bliskie ludziom. Wsparcie jest bezzwrotne i pochodzi z Funduszu Przeciwdziałania COVID-19. W sumie ponad 13 miliardów złotych.

Środki przekazane przez rząd można wykorzystać na bliskie ludziom inwestycje. To przebudowa drogi za rogiem, doposażenie szpitala, budowa żłobka czy remont biblioteki. Fundusz pozwoli samorządom realizować kolejne plany, a gminy nie będą musiały się zadłużać lub zwalniać pracowników, żeby prowadzić zaplanowane inwestycje. Samorządy odpowiadają za 40% publicznych wydatków inwestycyjnych – dlatego  wsparcie dla inwestycji lokalnych to również impuls rozwojowy dla całego kraju.

O co wnioskowały Gliwice? Rozbudowa centrum przesiadkowego, rozbudowę budynku szkoły przy ul. Lipowej 29 wraz z wydzieleniem pomieszczeń na potrzeby edukacji przedszkolnej z zapleczem i likwidacją barier architektonicznych obejmujących budowę windy zewnętrznych oraz adaptację i modernizację budynków byłego gimnazjum przy ul. Ziemowita 12 na potrzeby Państwowej Szkoły Muzycznej I i II stopnia. W sumie ponad 67 milionów. Żaden ze zgłoszonych projektów nie uzyskał pozytywnej rekomendacji komisji

“To co nagłośniłem nt. ŚSM to jest kapiszon”. Będą kolejne afery?

“To co nagłośniłem na temat Śląskiej Sieci Metropolitalnej to jest kapiszon w porównaniu z tym, czego dokopałem się w Piaście czy Arenie” – mówi Franciszek Małecki-Trzaskoś w rozmowie z Markiem Morawiakiem.

We wtorek odbyło się nadzwyczajne posiedzenie Komisji Rozwoju Miasta i Inwestycji, na którym władze miasta miały wyjaśnić nieprawidłowości w miejskiej spółce. Chodzi o pożyczkę w wysokości 28 milionów, którą Śląska Sieć Metropolitalna zaciągnęła u innej spółki, a której spłatę ówczesny wiceprezydent Neumann zabezpieczył miejskimi gruntami. Wraz z panem Franciszkiem Małeckim-Trzaskosiem z Instytutu Badań i Analiz Działalności Jednostek Samorządu Terytorialnego, który od miesięcy badał nieprawidłowości w gliwickiej spółce komentujemy wypowiedzi prezydenta Adama Neumanna.

Afera w Śląskiej Sieci Metropolitalnej. Mamy kolejne dokumenty

Dotarliśmy do korespondencji pomiędzy prezydentem Gliwic, prezesem miejskiej spółki i firmą faktoringową próbującą odzyskać pieniądze za nieopłaconą fakturę. Dokumenty przekazał nam Franciszek Małecki-Trzaskoś, który od miesięcy bada funkcjonowanie Śląskiej Sieci Metropolitalnej.

Trwają i zdaje się, że jeszcze długo będą trwać echa tzw. afery gliwickiej związanej z 30-milionową pożyczką, jaką w prywatnej firmie wzięła miejska spółka Śląska Sieć Metropolitalna. Pieniądze przeznaczono na zakup sprzętu komputerowego, który miał być wykorzystany przy realizacji dofinansowanego ze środków unijnych projektu. Ostatecznie jednak dofinansowania nie otrzymano. Pozostał kurzący się w magazynach sprzęt i ogromny dług.

Zaledwie tydzień po tym jak media – w tym także ogólnopolski Onet – opisywały aferę w ŚSM pojawiła się jej kolejna odsłona. Tym razem w “córce” Śląskiej Sieci Metropolitalnej – spółce Ekotel. Powołano ją do życia w 2016 roku. Miała prowadzić działalność w zakresie telekomunikacji, a także m.in. instalować wodomierze czy sprzedawać osprzęt komputerowy. W 2017 roku spółka zawarła umowę kupna oprogramowania za kwotę ponad 6 mln zł z firmą Newind z Wrocławia. Umowę – jak informuje Onet – podpisano na stacji benzynowej pod Wrocławiem.

Ekotel nie zapłacił ww. firmie. Dług przejęła firma faktoringowa Magellan i wkrótce zgłosiła się po pieniądze do ówczesnego prezydenta Gliwic. Sprawa trafiła do sądu. Sąd Okręgowy w Gliwicach przyznał rację firmie faktoringowej. Ekotel postawiono w stan likwidacji. Jak informuje Onet: “Spółka nie zniknęła jednak z rynku. ŚSM powołała likwidatora i sprzedała udziały w spółce”.

Wg Onetu odkupił je likwidator spółki – mecenas Rafał Wróbel, który od lat świadczy usługi na zlecenie UM Gliwice. Niedawno był również pełnomocnikiem Adama Neumanna, w sprawie przeciwko jednemu z internautów. Według dziennikarza Onet radca prawny Wróbel udziały odkupił za 100 zł, a zaledwie 3 dni później odsprzedał je zakładom zbożowym. Również za 100 zł.

Odsetki od nieopłaconej faktury wciąż rosną. Jeśli Sąd Najwyższy również przyzna rację firmie Magellan to kwotę 6 milionów złotych uregulować będzie musiało Miasto – z miejskiej, a więc podatników kasy.

Radni i media muszą pytać o aferę, sprawę trzeba wyjaśnić!

Tutaj nie ma miejsca na partyjne podziały – to nie jest spór o nazwę placu – to czy afera w miejskiej spółce zostanie wyjaśniona, a winni poniosą konsekwencje jest sprawą fundamentalną. Przeciwstawić się patologiom władzy jest moralnym obowiązkiem wszystkich radnych. Tym bardziej, że w ostatnim czasie zgodzili się na przekazanie kolejnych pieniędzy do ŚSM.

Śląska Sieć Metropolitalna, spółka powołana w 2009 roku przez Miasto Gliwice przez lata wspierana była pieniędzmi z budżetu miasta. Ciągłe dokapitalizowywanie i zlecanie jej kolejnych zadań, a co za tym idzie przekazywanie pieniędzy miało najwyraźniej jeden cel – spłacenie ogromnego długu. W ostatnich latach z budżetu miasta do ŚSM trafiło ponad 70 milionów złotych. 

O “aferze gliwickiej” mówi się już nie tylko w Gliwicach. Nic dziwnego, bo chodzi o niemal 30 milionów złotych pożyczki, którą ŚSM wzięła nie z banku, a od prywatnej firmy. Jej zabezpieczeniem były grunty miejskie, a zarządzenie w tej sprawie podpisał w 2016 roku odpowiedzialny wtedy za miejskie nieruchomości wiceprezydent Adam Neumann. Przez lata sprawę próbowano zamieść pod dywan. Wydaje się, że o nietrafionej inwestycji wiedziało tylko grono zaufanych osób.

Zakupu sprzętu informatycznego na realizację zadania w ramach unijnego funduszu dokonywano w latach 2016-2017. Umowę podpisał ówczesny prezes Grzegorz Nitkiewicz, a rada nadzorcza wyraziła zgodę. Sprzęt ten miał być wykorzystywany przy realizacji projektu finansowanego z Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Śląskiego. ŚSM tego dofinansowania ostatecznie nie otrzymała. 

Pojawił się spory problem. Zaciągnięte u pośrednika zobowiązanie trzeba było spłacać, a wykazanie tak dużej straty miałoby poważne konsekwencje. Podejrzewamy, że ŚSM mogła próbować ukryć te zobowiązania w sprawozdaniach finansowych, przedstawiając je jako środki trwałe w budowie. Co ciekawe, kwoty corocznego dokapitalizowania przez Miasto Gliwice są niemal identyczne z wysokością rocznych zobowiązań spółki.

Przypomnijmy, że zwolniony w 2019 roku zarząd ŚSM otrzymał wysokie odprawy. O sprawie wiedział już wówczas Adam Neumann. Nie zablokowano jednak wysokich odpraw. Nie zerwano też kontraktów z winy jednej ze stron. Dlaczego? Na odpowiedzi na to i inne pytania powinno zależeć wszystkim radnym.

Za zwołaniem nadzwyczajnej sesji Rady Miasta w celu wyjaśnienia sprawy powinni opowiedzieć się wszyscy radni. Przypomnijmy, że połączone siły radnych Koalicji dla Gliwic oraz części Koalicji Obywatelskiej dają Adamowi Neumannowi większość w Radzie Miasta. Może się więc okazać, że zablokują oni zwołanie nadzwyczajnej sesji i będą czekali aż sprawa nieco ucichnie.

Codziennie pojawiają się nowe wątki w sprawie. Tym bardziej radnym powinno zależeć na wyjaśnieniu wszystkich nieprawidłowości. Spółka zaciągnęła gigantyczną pożyczkę, którą spłacają gliwiczanie. O co jeszcze muszą zapytać radni?

Dlaczego zakupu sprzętu komputerowego dokonano przed otrzymaniem unijnego dofinansowania?

Dlaczego zakupu dokonano z pomocą pośrednika?

Czy starano się o pożyczkę w bankach i dlaczego nie została ona udzielona?

Czy w sprawozdaniach finansowych próbowano ukryć prawdziwe zadłużenie spółki?

Czy coroczne dokapitalizowywanie spółki miejskimi pieniędzmi miało na celu spłatę zadłużenia?

Dlaczego rada nadzorcza zgodziła się na takie działania zarządu?

Czy organ nadzoru był informowany przez pracowników spółki o nieprawidłowościach i jak reagował?

Ujawniamy kolejne fakty! Ogromne odprawy zarządu ŚSM

Kolejna odsłona “afery gliwickiej”. Ujawniamy nowe fakty: Nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych odprawy dostał odwołany prezes Śląskiej Sieci Metropolitalnej, mimo że jak wynika z wypowiedzi rzecznika prezydenta Neumanna, władze Gliwic wiedziały o aferze w spółce.

Sprawę, którą w poniedziałek opisał Onet, badaliśmy razem z portalem infogliwice od kilku miesięcy. Efektem współpracy i informacji uzyskanych od pana Franciszka Małeckiego-Trzaskosia są m.in. te publikacje: Milionowe długi oraz kreatywna księgowość w miejskiej spółce?, Ponad 70 milionów trafiło z budżetu miasta do tej spółki, Kto odpowie za aferę gliwicką? 30 milionów złotych muszą spłacić gliwiczanie?

“Zgodnie z zapisami dotyczącymi zasad kształtowania wynagrodzeń członków Zarządu – były Zarząd otrzymał należne mu odprawy” – informuje prezes ŚSM, Agnieszka Olbrycht-Banach. Z nieoficjalnych informacji, do których dotarliśmy, wynika, że odprawa członków zarządu sięgnęła około 80 tys. zł. Oprócz odwołanego w kwietniu 2019 r. prezesa ŚSM Grzegorza Nitkiewicza odprawę otrzymał również Rafał Fulczyk, wiceprezes zarządu ŚSM.

Wypłacenie odpraw w zupełnie innym świetle stawia tłumaczenie rzecznika magistratu, że prezydent Neumann, w momencie gdy dowiedział się o nieprawidłowościach w spółce podjął zdecydowane działania. Zamiast kary, odpowiedzialni za wielomilionowe straty otrzymali “w nagrodę” ogromne odprawy.

– Fakt wyrażenia zgody przez radę nadzorczą na wypłacenie odprawy dla członków zarządu, z którymi rozwiązano kontrakt, należy uznać za potwierdzenie przez radę zadowolenia z pracy, jaką obdarowani wykonywali na rzecz spółki – mówi Franciszek Małecki-Trzaskoś, który poinformował nas o nieprawidłowościach miejskiej spółce. – W sytuacji, gdyby zachodziło w radzie nadzorczej jakiekolwiek podejrzenie, że zarząd spółki działa na niekorzyść, to doszłoby do rozwiązania kontraktu z winy członków zarządu, co blokowałoby możliwość wypłacenia odprawy – dodaje społecznik.

Przypomnijmy, że 48-letni Nitkiewicz związany był z firmą kontraktem menedżerskim. – Gdy słyszę, że prezydent Adam Neumann, ustami swojego rzecznika, mówi, że w 2019 roku pojawił się niczym szeryf i zaprowadził porządek, to ja chcę zwrócić uwagę, że te serwery na Bojkowskiej kurzą się nie od 2019 roku, a od 2016 [Adam Neumann jako wiceprezydent już w 2016 roku podpisał zarządzenie dotyczące hipoteki, a po śmierci Piotra Wieczorka przejął nadzór nad spółkami miejskimi – przyp. red.]. Dlatego mam prośbę, żeby pan prezydent przyjął, że ponosi pełną odpowiedzialność za “ukurzenie” 30 milionów złotych – mówi Franciszek Małecki-Trzaskoś.

Adam Neumann osobiście podpisał zarządzenie, w którym wyraził zgodę na zabezpieczenie tej pożyczki na działkach miejskich. Na dokumentach jest jego podpis. W 2018 roku to on był na posiedzeniach walnego zgromadzenia.– potwierdzają to według Małeckiego-Trzaskosia co najmniej 3 dokumenty.

Kampania wyborcza. Kto dał pieniądze? Nie wszystko jest jasne

1

Od wyborów nowego prezydenta Gliwic minął już ponad rok. Kampania nie należała do najbardziej porywających. Ograniczała się w zasadzie do powieszenia materiałów wyborczych. Najbardziej widoczny był Janusz Moszyński (wspierany przez ludzi związanych z PiS), którego plakaty, billboardy oraz banery niemalże „zatapetowały” całe miasto.

Do tego doszła jeszcze rozdawana za darmo grochówka, batoniki i choinki. Wydano również ulotkę wyborczą udającą gazetę. Promocja widoczna była również w internecie – głównie wykupywano reklamę na Facebooku. Aż trudno uwierzyć, że to wszystko udało się zorganizować za 100 tys. zł, bo tyle – oficjalnie – można wydać na kampanię.

W szranki o fotel prezydenta Gliwic postanowił stanąć również Kajetan Gornig, który podobnie jak Moszyński, z gliwickim samorządem od wielu lat nie miał nic wspólnego. Dostrzegł jednak okazję, by o sobie przypomnieć i wziął udział w wyścigu. Ostatnio głośno o Gornigu było 7 lat temu, gdy Fakt poinformował, że ówczesny radny PO zakupił szpital w Mysłowicach za 135 tys. zł.

Jego kampania nie była tak widowiskowa jak Moszyńskiego, ale i tak pochłonęła spore pieniądze. Jak informuje portal Gliwice Odnowa, środki na kampanię Gorniga przekazało 11 osób. Przelały łącznie 77 tys. zł. Co ciekawe, tylko 3 osoby były z naszego miasta. Co może być zastanawiające, człowieka ubiegającego się o stanowisko prezydenta Gliwic postanowiły wesprzeć osoby m.in. z Zabrza, Bytomia, Chorzowa, a nawet Będzina. Dlaczego ludzie spoza Gliwic byli zainteresowani przejęciem przez Gorniga władzy w naszym mieście, angażując w to własne, niemałe środki?

Najbardziej hojna była Aleksandra Śnieżek, prywatnie partnerka Gorniga (przekazała ponad 23 tys. zł), która była jednocześnie pełnomocnikiem finansowym jego komitetu wyborczego. KWW Dla Gliwic Kajetan Gornig Dominik Dragon, było wspólnym przedsięwzięciem dwóch byłych radnych, jednak Dominik Dragon na wspólną kampanię nie dorzucił oficjalnie ani złotówki.

Jak wiadomo, wybory wygrał Adam Neumann. Pomimo fatalnej, pełnej wpadek kampanii wyborczej, zdobył ponad 50% głosów i dziś rządzi Gliwicami. Zadziałało nazwisko Zygmunta Frankiewicza, który namaścił Neumanna na swojego następcę. Również kampania obecnego prezydenta była wspierana przez wiele osób. Lista wpłat jest zdecydowanie dłuższa niż w przypadku Gorniga.

Wspomniany wcześniej portal podaje że, wśród darczyńców urzędującego prezydenta jest sporo znajomych nazwisk. Pojawiają się radni Rady Miasta Gliwice: Tadeusz Olejnik (Koalicja dla Gliwic Zygmunta Frankiewicza), Leszek Curyło (Koalicja Obywatelska); prezesi spółek miejskich, Henryk Szary i Maciej Krawczyk (prezes i wiceprezes PKM Gliwice), były już prezes Piasta Gliwice Paweł Żelem, Barbara Przeworska (wiceprezes PEC); członkowie rad nadzorczych spółek: Marek Sanecznik z ZBM I TBS, Jan Sochecki z GAPiR, Ryszard Turczyniak z Przedsiębiorstwa Zagospodarowania Odpadów.

Łącznie wpłacono ponad 98 tys. zł. Prezesom miejskich spółek z pewnością zależało na utrzymaniu władzy przez następcę Frankiewicza, gdyż zmiana na stanowisku prezydenta prawdopodobnie wiązałaby się z utratą pracy.

Portal Gliwice Odnowa, opublikował informacje na temat wpłat na komitety Adama Neumanna oraz Kajetana Gorniga. Nie znajdziemy tam wiadomości o finansowaniu kampanii Janusza Moszyńskiego. Być może dlatego, że osoby odpowiedzialne za portal Gliwice Odnowa zaangażowane były w kampanię Moszyńskiego. Mowa zarówno o Petrosie Tovmasyanie, który nie ukrywał swojego wsparcia dla tego kandydata, a także o Robercie Kłosowskim, który był pełnomocnikiem wyborczym Moszyńskiego.

Nawet maile zapraszające dziennikarzy na konferencje prasowe kandydata były wysyłane przez pracowników prowadzonego przez nich Klastra Innowacji Społecznych. Obaj wcześniej bez powodzenia startowali z list PiS do rady miasta Gliwice. Warto dodać, że działalność portalu finansowana jest ze środków Narodowego Instytutu Wolności, czyli jednostki powołanej przez rząd PiS. Osoby zaangażowane w kampanię Moszyńskiego na ten projekt otrzymały prawie 200 tys. złotych.

Ustawiony konkurs na kierownika w Urzędzie Miejskim?

0

Pod koniec roku 2019 w Gliwicach trwała kampania wyborcza. Mieszkańcy wybierali nowego włodarza miasta po tym jak dotychczasowy, wieloletni prezydent Zygmunt Frankiewicz został senatorem. Pomimo fatalnej kampanii wygrał wskazany przez niego Adam Neumann. Jedną z pierwszych decyzji nowego prezydenta było zatrudnienie w urzędzie Małgorzaty Hatalskiej. Stanowisko – jak mówią osoby z otoczenia prezydenta – to nagroda za zaangażowanie w kampanię.

Hatalska, która ostatnio pracowała w miejskiej bibliotece, robiła makijaże i pisała o modzie, a wcześniej zaliczyła dwie nieudane próby zatrudnienia w Urzędzie Miejskim na niższym stanowisku, dzisiaj jest kierownikiem referatu i odpowiada w Gliwicach za PR i komunikację społeczną. 

Aby ją zatrudnić wykorzystano tzw. zatrudnienie na zastępstwo, które nie wymaga przeprowadzenia naboru. W sytuacji, gdy któryś z urzędników jest dłużej nieobecny w pracy (np. urlop macierzyński lub chorobowy) można „awaryjnie” przyjąć inną osobę, na dokładnie to samo stanowisko, z dokładnie tym samym zakresem obowiązków. Problem w tym, że Hatalską zatrudniono na… stanowisko, które wcześniej nie istniało. Z zupełnie nowym zakresem obowiązków.

1 lutego 2020 przyjęto ją do Referatu Komunikacji Społecznej. Dzień wcześniej, zarządzeniem prezydenta wydzielono go z wydziału zajmującego się promocją miasta. Tak więc pani Hatalska nie została przyjęta w miejsce szeregowego pracownika Wydziału Kultury i Promocji, z dokładnie tym samym co on zakresem obowiązków. Tak naprawdę uczyniono ją kierownikiem referatu. A przynajmniej przygotowywano już do objęcia tego stanowiska. 

Świadczy o tym zakres obowiązków, do którego udało nam się dotrzeć. Wymieniono w nim m.in. przygotowywanie się do koordynacji całości pracy referatu, koordynacji zadania „Komunikacja społeczna” oraz nadzoru nad pracownikami. Małgorzata Hatalska de facto pełniła funkcję kierownika zanim tym kierownikiem – zgodnie z prawem – została wybrana w konkursie. 

Co jeszcze bardziej kuriozalne, Katarzyna Chwastek z-ca naczelnika Biura Prezydenta Miasta przekazała nam, że „osobiście wnioskowałam o zatrudnienie Małgorzaty Hatalskiej na zastępstwo za nieobecnego pracownika, który ze względu na długotrwały charakter nieobecności nie posiada zakresu czynności”. Skoro pracownik był tak długo nieobecny, że nawet nie posiadał zakresu obowiązków to widocznie przez ten długi czas radzono sobie bez niego. Tym bardziej podejrzanym wydaje się nagłe zatrudnienie Hatalskiej.

Poprosiliśmy Katarzynę Chwastek o przesłanie uzasadnienia jakie przedstawiła prezydentowi rekomendując zatrudnienie Hatalskiej.  Czytamy w nim m.in., że w ostatnim czasie była ona zatrudniona w Miejskiej Bibliotece Publicznej w Gliwicach na stanowisku głównego specjalisty ds. promocji i organizacji imprez, gdzie powierzono jej m.in. stworzenie i wdrożenie strategii dotyczącej wizerunku firmy. 

I tu pojawia się kolejny problem. Nie wiemy skąd pani Chwastek pozyskała wiedzę na temat opracowania przez Hatalską jakiejś strategii, bo jak poinformowała nas Izabela Kochańczyk, z-ca dyrektora Miejskiej Biblioteki Publicznej w Gliwicach instytucja ta nie posiada dokumentu opisującego strategię wizerunku, a wszelkie czynności z zakresu działań wizerunkowych są wdrażane i realizowane na bieżąco.

Można przypuszczać, że znana ze swojej nadmiernej wręcz skrupulatności, Katarzyna Chwastek, tym razem nie przyłożyła się i nie zweryfikowała informacji, które wykorzystała w uzasadnieniu, bo prawdopodobnie nikt tego od niej nie oczekiwał. Zatrudniona za nie wiadomo kogo Hatalska, w stopniu specjalisty, nieformalnie została kierownikiem referatu. 

Konkurs na stanowisko kierownika referatu ogłoszono dopiero w sierpniu. Wymagania były identyczne jak zakres obowiązków Hatalskiej, nie dziwi więc, że „komisja rekrutacyjna po przeprowadzeniu rozmowy kwalifikacyjnej uznała, że p. M. Hatalska posiada odpowiednią wiedzę, doświadczenie i kwalifikacje, aby prawidłowo realizować zadania na oferowanym stanowisku pracy.”

Nie wymaga komentarza.

Nie będzie podwyżki podatku. Prezydent wycofał projekt

0

Na najbliższej sesji Rady Miasta, zaplanowanej na czwartek 26 listopada, radni mieli decydować m.in. o podniesieniu podatku od nieruchomości. Prezydent podwyżkę tłumaczył trwającą epidemią i związanymi z nią kłopotami gospodarczymi, które odbijają się na finansach samorządu. Ostatecznie postanowił uchwałę wycofać. Dlaczego? Poniżej zamieszczamy całe oświadczenie prezydenta.

Po konsultacji z klubem radnych Koalicja dla Gliwic Zygmunta Frankiewicza zdecydowałem o niewnoszeniu na najbliższe posiedzenie sesji Rady Miasta projektu uchwały podnoszącego podatek od nieruchomości.

W ubiegłym tygodniu zakończyliśmy prace nad projektem przyszłorocznego budżetu miasta. Przygotowanie tego dokumentu było w tym roku wyjątkowo trudne. Trwająca epidemia i związane z nią kłopoty gospodarcze odbijają się bezpośrednio na finansach samorządów. Sytuacji nie poprawia fakt, że od dłuższego czasu rząd wprowadza zmiany w podatkach, które skutkują ubytkiem w dochodach naszego miasta w wysokości ponad 20 mln złotych rocznie. Te oraz wiele innych okoliczności i decyzji rządzących sprawiły, że musieliśmy szukać oszczędności oraz dodatkowych wpływów do budżetu aby nadal odpowiedzialnie zarządzać miastem.

W ramach prac nad projektem budżetu miasta, które trwały wiele tygodni przygotowaliśmy między innymi projekt uchwały zmieniającej stawki podatku od nieruchomości. Ten podatek jest bowiem najważniejszym źródłem dochodów, o wysokości którego decydować mogą samorządy. Odpowiedzialny za stan miejskiej kasy skarbnik miasta przedstawił propozycję, aby podnieść go o ok 3,9% (czyli o poziom przewidywanej przez rząd inflacji). Przyjęcie tej uchwały skutkowałoby dodatkowym rocznym wpływem do budżetu miasta na poziomie ponad 5 mln zł.

Podczas spotkania z radnymi klubu Koalicja dla Gliwic Zygmunta Frankiewicza odbyła się dyskusja, w wyniku której wspólnie uznaliśmy, że z uwagi na trudną sytuację ekonomiczną spowodowaną ograniczeniami epidemicznymi, mającą przełożenie na firmy oraz mieszkańców w nich zatrudnionych nie wprowadzimy proponowanej podwyżki podatku od nieruchomości. Decyzja ta będzie skutkować koniecznością korekty złożonego projektu budżetu.

Nadchodzący rok będzie z pewnością trudny dla miejskich finansów. W Gliwicach zawsze gospodarowano oszczędnie, teraz takie podejście jest szczególnie ważne. Nie chcemy w tak trudnej dobie kryzysu sięgać głębiej do kieszeni mieszkańców i przedsiębiorców, ale ta decyzja ma swoje konsekwencje. W nadchodzącym roku będziemy musieli bardzo pilnować, aby zachować wydatki miasta pod kontrolą. Z pewnością nie będzie możliwa realizacja niezaplanowanych w budżecie przedsięwzięć zgłaszanych w trakcie roku.

W razie poprawy sytuacji gospodarczej, w pierwszej kolejności będziemy przywracać do wykonania zadania przewidziane w pierwotnym projekcie, a skreślone w toku prac nad ostateczną wersją budżetu na 2021 r.

Pod żadnym pozorem nie wrzucaj tego do kontenera!

Masz zużyty albo niepotrzebny sprzęt elektryczny i elektroniczny? Pod żadnym pozorem nie wrzucaj go do kontenera! Ruszają dzielnicowe zbiórki elektrośmieci. Zepsute albo przestarzałe ...

Zmiana sposobu wyliczania opłaty za pobyt w miejskim żłobku

Gliwice planują zmienić sposób wyliczania opłaty za pobyt dzieci w żłobkach miejskich, a nowe propozycje skonsultują z mieszkańcami. To głosy gliwiczan zadecydują o tym, które rozwiązanie...

Przy Chorzowskiej w Gliwicach otworzył się MM Handmade

Czy w Gliwicach znajdziemy miłośników szycia? Tak? Świetnie. Mamy dla Was dobrą wiadomość. Już nie musicie szukać designerskich tkanin czy wyrobów pasmanteryjnych w Internecie, znajdzieci...

Ranny mężczyzna trafił do szpitala. Co znalazł w starej szopie?

Wczoraj po 17.00 służby ratunkowe otrzymały zgłoszenie o wybuchu nieznanego przedmiotu i okaleczenia osoby, która go znalazła. Rzecz zdarzyła się na jednej z posesji w Knurowie, podczas p...

Przychodnia zostanie przeniesiona. Co z poradnią dziecięcą?

Przychodnia NZOZ MED-POZ z ul. Dolnej Wsi 62 zostanie przeniesiona w inne miejsce. Budynek, w którym prowadzona jest przychodnia został wystawiony na sprzedaż przez właściciela. Z inf...

Zawieszenie obsługi bezpośredniej w I Urzędzie Skarbowym

Ze względu na sytuację epidemiczną, w terminie od 17 marca do 2 kwietnia zostaje zawieszona obsługa bezpośrednia podatników w I Urzędzie Skarbowym w Gliwicach oraz Urzędzie Skarbowym w So...