sobota, 24 października, 2020

POLITYKA

Zielone Śląskie! Strategia rozwoju województwa przyjęta

0

To najważniejsza uchwała w tej kadencji Sejmiku Śląskiego – uważa marszałek województwa Jakub Chełstowski. Radni jednogłośnie przyjęli zieloną strategię rozwoju województwa.

Strategia była przygotowywana przez dwa lata. Wraz z zarządem województwa w prace zaangażowani byli przedstawiciele administracji regionalnej i lokalnej, różne instytucje i środowiska eksperckie, a także mieszkańcy. Zorganizowano wiele spotkań, zarówno o charakterze otwartych konferencji, debat jak i warsztatów. Projekt uchwały „Zielone Śląskie 2030” trafił do społecznych konsultacji w maju 2020 roku. Spłynęło ponad tysiąc opinii i wniosków.

Przyjęta wizja rozwoju zakłada, iż województwo śląskie będzie nowoczesnym regionem europejskim o konkurencyjnej gospodarce, zapewniającym możliwości rozwoju mieszkańcom i oferującym wysoką jakość życia w czystym środowisku.

Głosowanie nad uchwałą określającą Strategię Rozwoju Województwa Śląskiego „Zielone Śląskie 2030” było jednym z najważniejszych punktów październikowych obrad Sejmiku. Uchwała została przyjęta jednogłośnie!

Opublikowany przez Dzisiaj w Zabrzu Wtorek, 20 października 2020

Nowa strategia ukierunkowuje rozwój województwa na poprawę jakości życia oraz zieloną transformację. Wskazana wizja będzie oparta na czterech filarach: odpowiedzialną transformację gospodarczą, tworzenie przyjaznych warunków życia dla mieszkańców, wysoką jakość środowiska i przestrzeni oraz sprawne zarządzanie procesami rozwojowymi.

Uchwała określa także “lokomotywy” wzrostu, czyli regiony i jednostki które są obszarami rozwoju. Wskazuje także gminy tracące funkcje społeczno-gospodarcze, gminy z problemami środowiskowymi oraz te, które będą ponosiły największe koszty wiązane z dostosowywaniem gospodarki oraz źródeł wytwarzania energii do celów klimatycznych.

Wielka uroczystość, wielcy ludzie, wielki nietakt Neumanna

5

15 października 2020 w Gliwicach, odbyła się uroczystość wręczenia medali Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata – najwyższego izraelskiego odznaczenia cywilnego nadawanego nie-Żydom. Wyróżnienie otrzymują osoby, które z narażeniem własnego życia ratowały Żydów z Holocaustu.

Odznaczenie przyznawane jest przez Instytut Pamięci Męczenników i Bohaterów Holokaustu Jad Waszem w Jerozolimie na wniosek samych uratowanych lub ich bliskich. Gospodarzem uroczystości był Ambasador Izraela w Polsce. Uhonorowanych medalem zostało troje Sprawiedliwych: Stefania i Jan Buchałowie oraz siostra Zofia Szczygielska. Medale w imieniu nieżyjących już bohaterów odebrali ich bliscy.

Grzegorz Krawczyk, dyrektor Muzeum w Gliwicach witając Gości powiedział: “Kiedy zastanawiam się nad ich życiem, nad prostotą, a zarazem wielkością tego co uczynili dla drugiego człowieka, czuję wstyd i słabość słów, milknących w obliczu ludzi świętych, wymykających się zwykłemu pojmowaniu rzeczy. Nie dają mi spokoju czyny Sprawiedliwych, są cichym, choć upartym wezwaniem, kołatką sumienia.”

Przemówienie Krawczyka było adekwatne do rangi wydarzenia. Głos zabrał także prezydent Adam Neumann. Niestety. To, że ludzi zajmujących się jego wizerunkiem, wystąpieniami, szerzej – komunikacją społeczną, nie można nazwać fachowcami dla nikogo chyba nie pozostaje już wątpliwością. Świadczą o tym najlepiej kolejne wpadki prezydenta. Bez faux pas nie obyło się i tym razem.

Prezydent powitał nagrodzonych i ucieszył się, że może gościć ich w Gliwicach. Byłoby to jak najbardziej na miejscu, gdyby nie to, że “goszczeni” nie żyją od przeszło pół wieku. Dziwi taki brak przygotowania i jakiejkolwiek wiedzy o nagrodzonych. Prezydent wykorzystał także podniosłą uroczystość by przypomnieć, że przywrócenie dawnego domu przedpogrzebowego do świetności to wyłączna zasługa Miasta. Całość wybrzmiała tak jakby prezydent wypominał gminie żydowskiej, że nie sfinansowała remontu.

Oczywistym jest, że nikt nie pojawia się na uroczystościach takiej rangi przypadkiem i z marszu nieprzygotowany wygłasza mowę powitalną. Tak było i w przypadku naszego prezydenta. Tym bardziej zaskakuje, że teoretycznie napisane przez fachowców, dużo wcześniej wystąpienie było niestosowne do charakteru wydarzenia. Nie było w nim ani jednego słowa o bohaterach tej uroczystości. Czy to tylko brak taktu prezydenta czy niekompetencja pracujących dla niego urzędników?

Zbiornik budowany jest dla deweloperów? Ma obniżyć koszty

3

Tak twierdzą społecznicy, komentujący wczorajsze spotkanie z władzami miasta. Według ich relacji władze Gliwic i projektant oficjalnie potwierdzili, że zbiornik nie jest opracowany na aktualne potrzeby przeciwpowodziowe, opiera się on na założeniu, że tereny wokół zostaną zurbanizowane, ale nie tylko – miejscowy plan zagospodarowania nie przewiduje obowiązku zapewnienia retencji we własnym zakresie przez przyszłych inwestorów!

Wczoraj odbyło się spotkanie prof. Beniamina Więzika, prezesa honorowego Stowarzyszenia Hydrologów Polskich i współautora ekspertyzy stwierdzającej błędy w projekcie zbiornika z władzami miasta i projektantem. Spotkanie miało mocno specjalistyczny charakter, ale nie przyniosło przełomu. Choć miało być transmitowane online to ostatecznie mieszkańcom odebrano możliwość jego śledzenia.

Okazuje się, że tak naprawdę zbiornik ma obniżyć koszty przyszłym inwestorom i uatrakcyjnić tereny pod budowę magazynów, zakładów produkcyjnych czy hal. Ogromne powierzchnie przykryte betonem i dachami, bez obowiązku budowy swoich zbiorników to przecież ogromny zysk. Żeby jeszcze bardziej pomóc inwestorom projektant dołożył do naturalnej zlewni Wójtowianki dodatkowe obszary, położone poza nią, z których miasto zamierza odprowadzać wodę.

Jak wczorajsze spotkanie oceniają społecznicy? – Władze miasta posłużyły się sprawdzonymi frazami o “deszczach nawalnych” i “szpitalu wielospecjalistycznym”, gładko prześlizgując się nad tym, że zbiornik ma przy okazji ułatwić życie inwestorom za nasze – publiczne – pieniądze. – mówi Dawid Pasieka ze stowarzyszenia Zdrowe Miasto. – Przeinaczono też stanowisko strony społecznej, która według UM nie chce zbiornika, co jest oczywistą nieprawdą, bo od pół roku powtarzamy, że chcemy jedynie rewizji projektu i jego racjonalizacji. – podkreśla Pasieka.

Na razie brak oficjalnego stanowiska Miasta ws. wczorajszego spotkania.

Kolejny urzędnik z Zabrza w zarządzie Miasta Gliwice

5

Gdy tuż po wyborach okazało się, że Adam Neumann – mimo publicznie składanych deklaracji – postanowił zmienić skład zarządu miasta nikt nie spodziewał się, że wśród jego najbliższych współpracowników nie będzie ludzi z Gliwic.

Zaczęło się od powołania zabrzanki Ewy Weber, która została zastępczynią Neumanna. To wynik ustaleń z Platformą Obywatelską, która w zamian za poparcie Neumanna otrzymać miała stanowisko wiceprezydenta. Następnie w urzędzie i miejskich spółkach zaczęły pojawiać się kolejne osoby związane wcześniej z zabrzańskim magistratem. Przypomnijmy, że żaden z zastępców Adama Neumanna nie mieszka w Gliwicach. Mariusz Śpiewok mieszka w Rybniku, Aleksandra Wysocka w Sośnicowicach, a Ewa Weber w Zabrzu.

W maju na emeryturę odszedł wieloletni sekretarz miasta – Andrzej Karasiński. Właśnie ogłoszono wyniki naboru na to stanowisko. Postanowiono zatrudnić Barbarę Chamigę, pracującą do tej pory m.in. na stanowisku naczelnika Wydziału Gospodarowania Odpadami Komunalnymi w Zabrzu. Jak swój wybór uzasadnia komisja rekrutacyjna? W ocenie komisji pani Barbara Chamiga posiada odpowiednią wiedzę, doświadczenie zawodowe i kwalifikacje wymagane na oferowanym stanowisku. Warto w tym miejscu wspomnieć, że od lat mieszkańcy Zabrza walczą z potwornym smrodem śmieci i odpadów z wysypiska w Zandce.

Nowym sekretarzem Miasta Gliwice została wybrana Barbara Chamiga, naczelnik Wydziału Gospodarowania Odpadami…

Opublikowany przez Dzisiaj w Gliwicach Środa, 30 września 2020

Gliwice najtańsze do życia… Dla rodziny z dwójką dzieci

4

Gliwice mają najniższe ceny usług komunalnych wśród miast pomiędzy 100–200 tys. mieszkańców w województwie śląskim i szóste najniższe wśród miast tej wielkości w Polsce – wynika z analizy kosztów usług komunalnych, opracowanych przez firmę Curulis – Doradztwo Samorządowe.

Na potrzeby rankingu opracowano model funkcjonowania przeciętnej polskiej rodziny, zakładając, że składa się ona z dwóch osób dorosłych i dwójki dzieci, zajmuje mieszkanie o powierzchni 74 m2 , używa rocznie 33,7 m3 wody na osobę i wytwarza taką samą ilość ścieków, przez 48 godzin w roku zajmuje w mieście płatne miejsce do parkowania, a każdy z jej członków 108 razy w roku korzysta z komunikacji publicznej. Wyliczone na tej podstawie średnie roczne wydatki na usługi komunalne sięgają dla Gliwic 3454,80 zł.

Za Gliwicami w województwie śląskim plasują się dużo droższe Katowice (4176,02 zł) i Częstochowa (4191,22 zł) oraz Bielsko-Biała (3678,46 zł), Sosnowiec (3706,66 zł), Tychy (3723,84 zł), Dąbrowa Górnicza (4001,81 zł), Ruda Śląska (4192,26 zł), Bytom (4224,18 zł), Rybnik (4650,78 zł), Chorzów (4737,90 zł) i rekordowo drogie Zabrze (4824,54 zł).

Oczywiście to wszystko w przypadku gdy jesteśmy czteroosobową rodziną mieszkającą wspólnie na 74 metrach.

Pijar ważniejszy od mieszkańców? Nowe etaty w urzędzie

3

Mieszkańcy uskarżali się w ostatnich miesiącach na złą organizację pracy w Urzędzie Miejskim. Jej efektem były – i wciąż są – wielogodzinne kolejki, szczególnie do wydziału komunikacji. Po kilkumiesięcznej przerwie spowodowanej pandemią ruszyły na nowo nabory na urzędnicze stanowiska. Można było się spodziewać, że nowi pracownicy wzmocnią najbardziej obciążone wydziały…

Próżne nadzieje gliwiczan! Okazuje się bowiem, że według prezydenta najbardziej potrzebni są kolejni pracownicy w jego biurze. Tym razem do tworzenia urzędowej gazety. Miejski Serwis Informacyjny – gazeta wydawana przez UM, przez lata podlegała wydziałowi kultury. Po objęciu stanowiska przez Adama Neumanna odpowiedzialne za nią stało się bezpośrednio Biuro Prezydenta Miasta.

Co tam kolejki ustawiające się od wczesnych godzin rannych. Co tam aktywna pomoc w czasie pandemii. Co tam realny dialog w ważnych sprawach. Ważne, żeby dobrze pisali. Jeśli źle piszą w niezależnych mediach, to niech chociaż w urzędowych piszą dobrze. Zdaje się, że tak właśnie rozumuje otoczenie prezydenta Neumanna.

Takie działanie odniesie jednak efekt odwrotny do oczekiwanego. Zakrzykiwanie rzeczywistości na niewiele się zda, kiedy przecież “koń, jaki jest, każdy widzi”. Już teraz nad mocno nadwątlonym wizerunkiem prezydenta pracuje – w samym tylko zespole przygotowującym teksty – 6 osób. Niedawno prezydent zatrudnił dodatkowo kierownika tego zespołu. Została nim zaangażowana w kampanię prezydencką Małgorzata Hatalska, o której pisaliśmy w tekście Marna kampania, marna komunikacja. Kto za to odpowiada? Do tego dochodzi rzecznik, asystenci prezydenta i fotografowie. 

Trudne czasy nastały, ale jak widać nie dla wszystkich. Etaty w biurze p się mnożą. To wyjątkowo oburzające w sytuacji, kiedy połowę 16-stronicowej gazety zajmują ogłoszenia, a zespół jest wspomagany tekstami od innych wydziałów, jednostek miejskich oraz organizatorów wydarzeń. W normalnej redakcji tę pracę wykonałyby trzy osoby, w urzędowej potrzeba kilkunastu. Ilu jeszcze pracowników zatrudni tam prezydent? 2, 4, 6? Tego nie wiemy, bo ogłoszenie enigmatycznie mówi o „naborze na stanowiska” jednak bez podania konkretnej ich liczby.

Nie pomyliliśmy się, kiedy pisaliśmy, że kierownikiem Referatu Komunikacji Społecznej zostanie Małgorzata Hatalska, teraz ptaszki ćwierkają, że etatem w urzędzie zainteresowany jest dziennikarz jednej z lokalnych gazet, a także świeżo upieczona absolwentka Uniwersytetu Śląskiego, podobnie jak Hatalska zaangażowana w kampanię prezydenta Neumanna.

Marna kampania, marna komunikacja. Kto za to odpowiada?

Na przełomie roku 2019 i 2020 w Gliwicach trwała kampania wyborcza, mieszkańcy wybierali nowego prezydenta miasta. W pierwszej turze wygrał Adam Neumann, wskazany przez Zygmunta Frankiewicza na swojego następcę. Wygrał to być może za dużo powiedziane – żeby wygrać trzeba grać, a Adam Neumann po prostu był. Był kandydatem Frankiewicza.

Jego działania ograniczyły się do powieszenia wielkiego baneru przy dworcu PKP, mniejszych banerów na ogrodzeniach, wpisów na mało popularnym profilu na Facebooku oraz pozowaniu do zdjęć – w mających go odmłodzić – kolorowych sweterkach. Nawet gazeta-ulotka, którą wydał sztab, była fatalnie przygotowana i jeszcze gorzej kolportowana – dotarła chyba tylko do najbliższego otoczenia kandydata.

Neumann, jeśli już się gdzieś pojawiał, to kończyło się to zazwyczaj gafą, za którą musiał potem przepraszać. Do podręczników politycznego marketingu, w dziale „Tak tego nie robić” powinna przejść debata Neumann – Gornig, którą ten pierwszy zaczął od… przepraszania swojego konkurenta, ustawiając się tym samym w pozycji przegranego.

W porównaniu z działaniami wspomnianego Kajetana Gorniga czy Janusza Moszyńskiego sztabowcy Adama Neumanna zachowywali się jak dzieci we mgle. By prowadzić kampanię wyborczą potrzebna jest strategia. Szereg spójnych działań, mających na celu wykreowanie i utrwalenie określonego wizerunek kandydata i wizji jego prezydentury, przy jednoczesny wykazaniu słabości kontrkandydatów. Nie można ograniczyć się do powieszenia plakatów i bieżącego reagowania na działania konkurentów. To nie są lata 90 ubiegłego wieku! Trzeba być też świadomym własnych słabości, a tego w otoczeniu prezydenta zabrakło najbardziej.

Za stylizację obecnego prezydenta oraz – jak mówią nam osoby z jego otoczenia – za kształt kampanii odpowiadała w dużej mierze Małgorzata Hatalska. Osoba, która ostatnio pracowała w bibliotece, organizowała także niszowe pokazy mody, dzisiaj nieformalnie odpowiada za komunikację społeczną w mieście. Adam Neumann po wyborach postanowił zatrudnić ją na kierowniczym stanowisku w Urzędzie Miejskim. Prawo wymaga jednak zachowania procedur m.in. przeprowadzenia naboru, który ta musiałaby wygrać.

Dodajmy, że Hatalska kilkukrotnie startowała w naborze do UM, na niższe stanowiska. Za każdym razem bez powodzenia. Wykorzystano więc tzw. zatrudnienie na zastępstwo. Zazwyczaj, gdy ktoś z urzędników dłużej nie będzie obecny w pracy (np. urlop macierzyński lub chorobowy), to bez przeprowadzenia naboru można zatrudnić inna osobę, która go zastąpi. W historii nie zdarzyło się chyba jednak nigdy, że kogoś zatrudniono na zastępstwo na… nowo stworzone stanowisko kierownicze.

Hatalska nieformalnie została kierownikiem Referatu Komunikacji Społecznej, czyli, krótko mówiąc, odpowiada za kontakt z mieszkańcami. Jak ten kontakt wygląda, mogliśmy przekonać się już w marcu, w czasie pierwszej fali pandemii. „Gdzie jest Neumann?”, „prezydencie wyjdź z bunkra”, „czy my w ogóle mamy prezydenta?” – to tylko niektóre z powtarzających się ciągle komentarzy internautów. Neumann jest zupełnie niewidoczny, a komunikacja z mieszkańcami leży.

W zasadzie mamy powtórkę z kampanii wyborczej. Prezydenta nie ma w mediach, nie pokazuje się na konferencjach prasowych, nawet na otwarcie tężni solankowej „zapomniał” zaprosić dziennikarzy. Nie korzysta także z innych form komunikacji – na przykład Jacek Sutryk, prezydent Wrocławia codziennie publikuje na Facebooku filmiki, w ten sposób raportując o swojej pracy.

Neumann nie wychodzi też do mieszkańców. Przedsiębiorcy, z którymi rozmawialiśmy na przełomie marca i kwietnia żalili się, że tak naprawdę nikt nie interesował się ich problemami, nikt nawet nie zapytał czego potrzebują, a z “tarczy” mało który mógł skorzystać. O „dialogu” z mieszkańcami w sprawie Wilczych Dołów szkoda w ogóle pisać. Neumanna po prostu nie ma. Oczywiście można powiedzieć, że prezydent nie jest od brylowania w mediach, tylko od rządzenia, ale po to ma się odpowiednie służby, żeby o ten kontakt dbały.

Jak nieoficjalnie mówi się na korytarzach Urzędu, Hatalska odpowiada także za Miejski Serwis Informacyjny, czyli gazetę wydawaną przez UM oraz za stronę internetową i kanały w media społecznościowych. Te ostatnie z doskonale działających przez ostatnie lata narzędzi komunikacji stały się cieniem samych siebie. Statystyki mówią jasno – dziś miejskie media prawie nic nie znaczą. Podczas gdy kanały komercyjnych redakcji mają zasięgi na poziomie kilkudziesięciu, nawet kilkuset tysięcy, profil Miasta dociera do zaledwie kilku tysięcy odbiorców.

Czy Małgorzata Hatalska wystartuje w konkursie? Czy go wygra? Choć słychać komentarze, że wymagania konkursowe są napisane pod nią to może się okazać, że będzie miała sporą konkurencję. A może prezydent po prostu nie jest zadowolony z pracy pani Hatalskiej i szuka kogoś lepszego? Co będzie musiał robić nowy dyrektor referatu? Wydawać miejską gazetę, publikować ogłoszenia, artykuły i informacje prasowe, realizować informacyjne programy radiowe i telewizyjne oraz kampanie informacyjne. Będzie też zajmował się badaniami opinii publicznej i prowadzeniem strony internetowej Miasta.

Zadanie bardzo odpowiedzialne. To w głównej mierze od sprawności dwóch osób: kierownika referatu komunikacji oraz rzecznika zależeć będą notowania prezydenta, a co za tym idzie całej Koalicji dla Gliwic. Gdy prezydentem był Zygmunt Frankiewicz często samo wspólne zdjęcie na ulotce wystarczało by zostać radnym. Dzisiaj stracić może całe ugrupowanie, a zostanie ponownie wybranym nie będzie już tak łatwe, bo nazwisko prezydenta może być obciążeniem, a nie jak do tej pory nobilitacją. Wybory już za trzy lata.

Minister na Wilczych Dołach. Budowa zablokowana? [TV]

Dzisiaj Wilcze Doły odwiedził sam minister środowiska – Michał Woś. Obecni byli także: minister polityki społecznej Alina Nowak, członek zarządu województwa śląskiego Izabela Domagała i Mirosława Mierczyk-Sawicka p.o. Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska.

Minister środowiska przyjechał zobaczyć Wilcze Doły i spotkał się z mieszkańcami, którzy protestują przeciwko gigantycznemu zbiornikowi. Jego budowę forsuje prezydent Adam Neumann. – Retencja jest bardzo ważna, ale systemy retencyjne nie powinny być budowane ze szkodą dla mieszkańców czy przyrody – mówił Michał Woś.

– Wystąpię do prezydenta Gliwic z informacją o konieczności przeprowadzenia ponownej inwentaryzacji przyrodniczej – zapewnia minister. – Bez nowszej inwentaryzacji przyrodniczej, niż ta, którą przedstawił z 2015 roku, nie będzie udzielona żadna zgoda – przez organy ochrony środowiska – na jakiekolwiek ewentualne wyłączenia, gdyby w trakcie budowy okazało się, że tutaj są gatunki chronione, o których mówią nowsze inwentaryzacje – dodaje minister Woś.

„Bez tego nie będzie zgody na jakiekolwiek prace” Minister środowiska przyjechał zobaczyć Wilcze Doły i spotkał się z mieszkańcami, którzy protestują przeciwko gigantycznemu zbiornikowi. Jego budowę forsuje prezydent Adam Neumann.- Retencja jest bardzo ważna, ale systemy retencyjne nie powinny być budowane ze szkodą dla mieszkańców czy przyrody – mówi Michał Woś, minister środowiska.- Wystąpię do prezydenta Gliwic z informacją o konieczności przeprowadzenia ponownej inwentaryzacji przyrodniczej – zapewnia minister. – Bez nowszej inwentaryzacji przyrodniczej, niż ta, którą przedstawił z 2015 roku, nie będzie udzielona żadna zgoda – zapowiedział minister Woś.

Opublikowany przez Dzisiaj w Gliwicach Czwartek, 9 lipca 2020

Determinacja władz Gliwic w tej sprawie jest zadziwiająca

Prezydent Gliwic Adam Neumann, któremu mieszkańcy zarzucali brak aktywności podczas pandemii, w tej jednej sprawie jest niezwykle zdeterminowany. Chodzi o budowę gigantycznego, suchego zbiornika retencyjnego w miejscu Wilczych Dołów. Mieszkańcy proszą o konsultacje, Neumann wydaje się być głuchy na ich apele.

Właśnie ogłosił przetarg na pełnienie funkcji nadzoru autorskiego dla tego zadania. To kolejny przetarg w ostatnich dniach związany z tą budową. Kilka dni temu pisaliśmy, że rozstrzygnięto postępowania w sprawie wykonawcy inwestycji, którym wybrano miejską spółkę Przedsiębiorstwo Remontów Ulic i Mostów. PRUiM nie ma doświadczenia w tego typu inwestycjach, ani też jego oferta nie była najtańsza.

Władze Gliwic pokazują jednoznacznie, że nie zamierzają rozmawiać z gliwiczanami, którzy próbują wpłynąć na zmianę kształtu inwestycji. Warto w tym miejscu wspomnieć, że w poniedziałek miało miejsce posiedzenie Komisji Bezpieczeństwa i Ochrony Środowiska Rady Miasta Gliwice. Radny Adam Michczyński, przewodniczący komisji, zaproponował projekt uchwały ws. wstrzymania prac zmierzających do rozpoczęcia budowy suchego zbiornika retencyjnego na Wilczych Dołach i podjęcie dialogu z mieszkańcami. Mimo wysłuchania rzeczowych argumentów mieszkańców, radni projekt odrzucili.

Jak wyglądało głosowanie?
Leszek Curyło (PO) – przeciw
Janusz Szymanowski (PO) – przeciw
Krzysztof Kleczka (KdGZF) – przeciw
Stanisław Kubit (KdGZF) – przeciw
Adam Michczyński (PiS) – za
Zdzisław Goliszewski (PiS) – nieobecny

Borys Budka: dzisiaj jest czas absolutnej mobilizacji

Dzisiaj w Gliwicach swoje wspólne biuro poselskie otworzyli Borys Budka, przewodniczący PO i Tomasz Olichwer, poseł z Zabrza. Jednak konferencję prasową zdominował temat trwającej kampanii wyborczej.

Dzisiaj w Gliwicach swoje wspólne biuro poselskie otworzyli Borys Budka, przewodniczący PO i Tomasz Olichwer, poseł z Zabrza. Jednak konferencję prasową zdominował temat trwającej kampanii wyborczej.

Opublikowany przez Dzisiaj w Gliwicach Poniedziałek, 15 czerwca 2020