środa, 20 stycznia, 2021

POLITYKA

Ustawiony konkurs na kierownika w Urzędzie Miejskim?

0

Pod koniec roku 2019 w Gliwicach trwała kampania wyborcza. Mieszkańcy wybierali nowego włodarza miasta po tym jak dotychczasowy, wieloletni prezydent Zygmunt Frankiewicz został senatorem. Pomimo fatalnej kampanii wygrał wskazany przez niego Adam Neumann. Jedną z pierwszych decyzji nowego prezydenta było zatrudnienie w urzędzie Małgorzaty Hatalskiej.

Stanowisko – jak mówią osoby z otoczenia prezydenta – to nagroda za zaangażowanie w kampanię. Hatalska, która ostatnio pracowała w miejskiej bibliotece, robiła makijaże i pisała o modzie, a wcześniej zaliczyła dwie nieudane próby zatrudnienia w Urzędzie Miejskim na niższym stanowisku, dzisiaj jest kierownikiem referatu i odpowiada w Gliwicach za PR i komunikację społeczną. 

Cały tekst przeczytasz na Wirtualnej Polsce

Nie będzie podwyżki podatku. Prezydent wycofał projekt

0

Na najbliższej sesji Rady Miasta, zaplanowanej na czwartek 26 listopada, radni mieli decydować m.in. o podniesieniu podatku od nieruchomości. Prezydent podwyżkę tłumaczył trwającą epidemią i związanymi z nią kłopotami gospodarczymi, które odbijają się na finansach samorządu. Ostatecznie postanowił uchwałę wycofać. Dlaczego? Poniżej zamieszczamy całe oświadczenie prezydenta.

Po konsultacji z klubem radnych Koalicja dla Gliwic Zygmunta Frankiewicza zdecydowałem o niewnoszeniu na najbliższe posiedzenie sesji Rady Miasta projektu uchwały podnoszącego podatek od nieruchomości.

W ubiegłym tygodniu zakończyliśmy prace nad projektem przyszłorocznego budżetu miasta. Przygotowanie tego dokumentu było w tym roku wyjątkowo trudne. Trwająca epidemia i związane z nią kłopoty gospodarcze odbijają się bezpośrednio na finansach samorządów. Sytuacji nie poprawia fakt, że od dłuższego czasu rząd wprowadza zmiany w podatkach, które skutkują ubytkiem w dochodach naszego miasta w wysokości ponad 20 mln złotych rocznie. Te oraz wiele innych okoliczności i decyzji rządzących sprawiły, że musieliśmy szukać oszczędności oraz dodatkowych wpływów do budżetu aby nadal odpowiedzialnie zarządzać miastem.

W ramach prac nad projektem budżetu miasta, które trwały wiele tygodni przygotowaliśmy między innymi projekt uchwały zmieniającej stawki podatku od nieruchomości. Ten podatek jest bowiem najważniejszym źródłem dochodów, o wysokości którego decydować mogą samorządy. Odpowiedzialny za stan miejskiej kasy skarbnik miasta przedstawił propozycję, aby podnieść go o ok 3,9% (czyli o poziom przewidywanej przez rząd inflacji). Przyjęcie tej uchwały skutkowałoby dodatkowym rocznym wpływem do budżetu miasta na poziomie ponad 5 mln zł.

Podczas spotkania z radnymi klubu Koalicja dla Gliwic Zygmunta Frankiewicza odbyła się dyskusja, w wyniku której wspólnie uznaliśmy, że z uwagi na trudną sytuację ekonomiczną spowodowaną ograniczeniami epidemicznymi, mającą przełożenie na firmy oraz mieszkańców w nich zatrudnionych nie wprowadzimy proponowanej podwyżki podatku od nieruchomości. Decyzja ta będzie skutkować koniecznością korekty złożonego projektu budżetu.

Nadchodzący rok będzie z pewnością trudny dla miejskich finansów. W Gliwicach zawsze gospodarowano oszczędnie, teraz takie podejście jest szczególnie ważne. Nie chcemy w tak trudnej dobie kryzysu sięgać głębiej do kieszeni mieszkańców i przedsiębiorców, ale ta decyzja ma swoje konsekwencje. W nadchodzącym roku będziemy musieli bardzo pilnować, aby zachować wydatki miasta pod kontrolą. Z pewnością nie będzie możliwa realizacja niezaplanowanych w budżecie przedsięwzięć zgłaszanych w trakcie roku.

W razie poprawy sytuacji gospodarczej, w pierwszej kolejności będziemy przywracać do wykonania zadania przewidziane w pierwotnym projekcie, a skreślone w toku prac nad ostateczną wersją budżetu na 2021 r.

“Próba zastraszenia”. Internauci komentują pozew prezydenta

2

Adam Neumann w trakcie kampanii deklarował kontynuację działań poprzednika z jednoczesnym otwarciem się na mieszkańców. Dzisiaj, zaledwie po 10 miesiącach sprawowania urzędu, prezydent Gliwic dialogu z mieszkańcami szuka w sądzie. Na swoim oficjalnym facebooku poinformował, że skierował pozew przeciw jednemu z internautów. Prezydent podkreśla, że jest to pierwszy z pozwów, spodziewać zatem należy się kolejnych. 

Cały tekst został opublikowany na portalu Wirtualna Polska <– kliknij aby przeczytać

Wiceprezydent Gliwic “wygra” tytuł, za który trzeba zapłacić?

2

Władze naszego miasta lubią konkursy. Zwłaszcza te, w których, żeby wygrać trzeba… zapłacić. W kwietniu pisaliśmy o tym, że prezydent Neumann postanowił wydać z kasy miasta niemal 25 tys. zł, aby od wydawcy Gazety Wyborczej otrzymać tytuł “supermiasta”. Teraz w szranki o tytuł “wpływowej kobiety” Dziennika Zachodniego stanęła wiceprezydent Ewa Weber.

Organizatorem konkursu jest wydawca Dziennika Zachodniego – spółka Polska Press, należąca do niemieckiego koncernu Verlagsgruppe Passau. Okazuje się jednak, że najbardziej wpływową kobietą niekoniecznie zostanie ta, która najwięcej osiągnęła w biznesie, polityce, nauce, sztuce, niekoniecznie ta, która powinna być przykładem dla innych, ale być może ta, która najwięcej zapłaci.

Regulamin konkursu mówi wprost, że nie jest on tak naprawdę badaniem opinii publicznej, a podane wyniki odzwierciedlają wyłącznie liczbę i treść wysłanych przez głosujących odpowiedzi poprzez system KLIK i w formacie SMS. KLIKiem możemy oddać 5 głosów za 12,3 zł, 10 głosów za 24,6 zł lub 50 głosów za 123 złote. Koszt wysłania jednego SMS-a wynosi 2,46 zł brutto. SMS-ów można wysłać dowolną liczbę.

Z uwagi na fakt, iż jeden głosujący może wysłać więcej niż jedną odpowiedź, wyniki głosowania nie muszą odzwierciedlać obiektywnego zapatrywania społecznego na kwestie, których dotyczy plebiscyt. Czy można winić Dziennik Zachodni, że organizuje taki plebiscyt? Każdy szuka teraz sposobu żeby zarobić. Czy można winić uczestniczki, za udział i wysyłanie SMS-ów? Każdy lubi wygrywać. Czy to wszystko nie jest przypadkiem śmieszne? To pozostawiamy Państwa ocenie.

Większość pań ma, póki co po kilka, kilkanaście głosów. Ewa Weber prowadzi w rankingu z liczbą 394 głosów. Zaraz za nią jest prezydent Zabrza Małgorzata Mańka-Szulik. Plebiscyt trwa do 17 listopada.

Zielone Śląskie! Strategia rozwoju województwa przyjęta

0

To najważniejsza uchwała w tej kadencji Sejmiku Śląskiego – uważa marszałek województwa Jakub Chełstowski. Radni jednogłośnie przyjęli zieloną strategię rozwoju województwa.

Strategia była przygotowywana przez dwa lata. Wraz z zarządem województwa w prace zaangażowani byli przedstawiciele administracji regionalnej i lokalnej, różne instytucje i środowiska eksperckie, a także mieszkańcy. Zorganizowano wiele spotkań, zarówno o charakterze otwartych konferencji, debat jak i warsztatów. Projekt uchwały „Zielone Śląskie 2030” trafił do społecznych konsultacji w maju 2020 roku. Spłynęło ponad tysiąc opinii i wniosków.

Przyjęta wizja rozwoju zakłada, iż województwo śląskie będzie nowoczesnym regionem europejskim o konkurencyjnej gospodarce, zapewniającym możliwości rozwoju mieszkańcom i oferującym wysoką jakość życia w czystym środowisku.

Głosowanie nad uchwałą określającą Strategię Rozwoju Województwa Śląskiego „Zielone Śląskie 2030” było jednym z najważniejszych punktów październikowych obrad Sejmiku. Uchwała została przyjęta jednogłośnie!

Opublikowany przez Dzisiaj w Zabrzu Wtorek, 20 października 2020

Nowa strategia ukierunkowuje rozwój województwa na poprawę jakości życia oraz zieloną transformację. Wskazana wizja będzie oparta na czterech filarach: odpowiedzialną transformację gospodarczą, tworzenie przyjaznych warunków życia dla mieszkańców, wysoką jakość środowiska i przestrzeni oraz sprawne zarządzanie procesami rozwojowymi.

Uchwała określa także “lokomotywy” wzrostu, czyli regiony i jednostki które są obszarami rozwoju. Wskazuje także gminy tracące funkcje społeczno-gospodarcze, gminy z problemami środowiskowymi oraz te, które będą ponosiły największe koszty wiązane z dostosowywaniem gospodarki oraz źródeł wytwarzania energii do celów klimatycznych.

Wielka uroczystość, wielcy ludzie, wielki nietakt Neumanna

4

15 października 2020 w Gliwicach, odbyła się uroczystość wręczenia medali Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata – najwyższego izraelskiego odznaczenia cywilnego nadawanego nie-Żydom. Wyróżnienie otrzymują osoby, które z narażeniem własnego życia ratowały Żydów z Holocaustu.

Odznaczenie przyznawane jest przez Instytut Pamięci Męczenników i Bohaterów Holokaustu Jad Waszem w Jerozolimie na wniosek samych uratowanych lub ich bliskich. Gospodarzem uroczystości był Ambasador Izraela w Polsce. Uhonorowanych medalem zostało troje Sprawiedliwych: Stefania i Jan Buchałowie oraz siostra Zofia Szczygielska. Medale w imieniu nieżyjących już bohaterów odebrali ich bliscy.

Grzegorz Krawczyk, dyrektor Muzeum w Gliwicach witając Gości powiedział: “Kiedy zastanawiam się nad ich życiem, nad prostotą, a zarazem wielkością tego co uczynili dla drugiego człowieka, czuję wstyd i słabość słów, milknących w obliczu ludzi świętych, wymykających się zwykłemu pojmowaniu rzeczy. Nie dają mi spokoju czyny Sprawiedliwych, są cichym, choć upartym wezwaniem, kołatką sumienia.”

Przemówienie Krawczyka było adekwatne do rangi wydarzenia. Głos zabrał także prezydent Adam Neumann. Niestety. To, że ludzi zajmujących się jego wizerunkiem, wystąpieniami, szerzej – komunikacją społeczną, nie można nazwać fachowcami dla nikogo chyba nie pozostaje już wątpliwością. Świadczą o tym najlepiej kolejne wpadki prezydenta. Bez faux pas nie obyło się i tym razem.

Prezydent powitał nagrodzonych i ucieszył się, że może gościć ich w Gliwicach. Byłoby to jak najbardziej na miejscu, gdyby nie to, że “goszczeni” nie żyją od przeszło pół wieku. Dziwi taki brak przygotowania i jakiejkolwiek wiedzy o nagrodzonych. Prezydent wykorzystał także podniosłą uroczystość by przypomnieć, że przywrócenie dawnego domu przedpogrzebowego do świetności to wyłączna zasługa Miasta. Całość wybrzmiała tak jakby prezydent wypominał gminie żydowskiej, że nie sfinansowała remontu.

Oczywistym jest, że nikt nie pojawia się na uroczystościach takiej rangi przypadkiem i z marszu nieprzygotowany wygłasza mowę powitalną. Tak było i w przypadku naszego prezydenta. Tym bardziej zaskakuje, że teoretycznie napisane przez fachowców, dużo wcześniej wystąpienie było niestosowne do charakteru wydarzenia. Nie było w nim ani jednego słowa o bohaterach tej uroczystości. Czy to tylko brak taktu prezydenta czy niekompetencja pracujących dla niego urzędników?

Zbiornik budowany jest dla deweloperów? Ma obniżyć koszty

3

Tak twierdzą społecznicy, komentujący wczorajsze spotkanie z władzami miasta. Według ich relacji władze Gliwic i projektant oficjalnie potwierdzili, że zbiornik nie jest opracowany na aktualne potrzeby przeciwpowodziowe, opiera się on na założeniu, że tereny wokół zostaną zurbanizowane, ale nie tylko – miejscowy plan zagospodarowania nie przewiduje obowiązku zapewnienia retencji we własnym zakresie przez przyszłych inwestorów!

Wczoraj odbyło się spotkanie prof. Beniamina Więzika, prezesa honorowego Stowarzyszenia Hydrologów Polskich i współautora ekspertyzy stwierdzającej błędy w projekcie zbiornika z władzami miasta i projektantem. Spotkanie miało mocno specjalistyczny charakter, ale nie przyniosło przełomu. Choć miało być transmitowane online to ostatecznie mieszkańcom odebrano możliwość jego śledzenia.

Okazuje się, że tak naprawdę zbiornik ma obniżyć koszty przyszłym inwestorom i uatrakcyjnić tereny pod budowę magazynów, zakładów produkcyjnych czy hal. Ogromne powierzchnie przykryte betonem i dachami, bez obowiązku budowy swoich zbiorników to przecież ogromny zysk. Żeby jeszcze bardziej pomóc inwestorom projektant dołożył do naturalnej zlewni Wójtowianki dodatkowe obszary, położone poza nią, z których miasto zamierza odprowadzać wodę.

Jak wczorajsze spotkanie oceniają społecznicy? – Władze miasta posłużyły się sprawdzonymi frazami o “deszczach nawalnych” i “szpitalu wielospecjalistycznym”, gładko prześlizgując się nad tym, że zbiornik ma przy okazji ułatwić życie inwestorom za nasze – publiczne – pieniądze. – mówi Dawid Pasieka ze stowarzyszenia Zdrowe Miasto. – Przeinaczono też stanowisko strony społecznej, która według UM nie chce zbiornika, co jest oczywistą nieprawdą, bo od pół roku powtarzamy, że chcemy jedynie rewizji projektu i jego racjonalizacji. – podkreśla Pasieka.

Na razie brak oficjalnego stanowiska Miasta ws. wczorajszego spotkania.

Kolejny urzędnik z Zabrza w zarządzie Miasta Gliwice

5

Gdy tuż po wyborach okazało się, że Adam Neumann – mimo publicznie składanych deklaracji – postanowił zmienić skład zarządu miasta nikt nie spodziewał się, że wśród jego najbliższych współpracowników nie będzie ludzi z Gliwic.

Zaczęło się od powołania zabrzanki Ewy Weber, która została zastępczynią Neumanna. To wynik ustaleń z Platformą Obywatelską, która w zamian za poparcie Neumanna otrzymać miała stanowisko wiceprezydenta. Następnie w urzędzie i miejskich spółkach zaczęły pojawiać się kolejne osoby związane wcześniej z zabrzańskim magistratem. Przypomnijmy, że żaden z zastępców Adama Neumanna nie mieszka w Gliwicach. Mariusz Śpiewok mieszka w Rybniku, Aleksandra Wysocka w Sośnicowicach, a Ewa Weber w Zabrzu.

W maju na emeryturę odszedł wieloletni sekretarz miasta – Andrzej Karasiński. Właśnie ogłoszono wyniki naboru na to stanowisko. Postanowiono zatrudnić Barbarę Chamigę, pracującą do tej pory m.in. na stanowisku naczelnika Wydziału Gospodarowania Odpadami Komunalnymi w Zabrzu. Jak swój wybór uzasadnia komisja rekrutacyjna? W ocenie komisji pani Barbara Chamiga posiada odpowiednią wiedzę, doświadczenie zawodowe i kwalifikacje wymagane na oferowanym stanowisku. Warto w tym miejscu wspomnieć, że od lat mieszkańcy Zabrza walczą z potwornym smrodem śmieci i odpadów z wysypiska w Zandce.

Nowym sekretarzem Miasta Gliwice została wybrana Barbara Chamiga, naczelnik Wydziału Gospodarowania Odpadami…

Opublikowany przez Dzisiaj w Gliwicach Środa, 30 września 2020

Gliwice najtańsze do życia… Dla rodziny z dwójką dzieci

4

Gliwice mają najniższe ceny usług komunalnych wśród miast pomiędzy 100–200 tys. mieszkańców w województwie śląskim i szóste najniższe wśród miast tej wielkości w Polsce – wynika z analizy kosztów usług komunalnych, opracowanych przez firmę Curulis – Doradztwo Samorządowe.

Na potrzeby rankingu opracowano model funkcjonowania przeciętnej polskiej rodziny, zakładając, że składa się ona z dwóch osób dorosłych i dwójki dzieci, zajmuje mieszkanie o powierzchni 74 m2 , używa rocznie 33,7 m3 wody na osobę i wytwarza taką samą ilość ścieków, przez 48 godzin w roku zajmuje w mieście płatne miejsce do parkowania, a każdy z jej członków 108 razy w roku korzysta z komunikacji publicznej. Wyliczone na tej podstawie średnie roczne wydatki na usługi komunalne sięgają dla Gliwic 3454,80 zł.

Za Gliwicami w województwie śląskim plasują się dużo droższe Katowice (4176,02 zł) i Częstochowa (4191,22 zł) oraz Bielsko-Biała (3678,46 zł), Sosnowiec (3706,66 zł), Tychy (3723,84 zł), Dąbrowa Górnicza (4001,81 zł), Ruda Śląska (4192,26 zł), Bytom (4224,18 zł), Rybnik (4650,78 zł), Chorzów (4737,90 zł) i rekordowo drogie Zabrze (4824,54 zł).

Oczywiście to wszystko w przypadku gdy jesteśmy czteroosobową rodziną mieszkającą wspólnie na 74 metrach.

Pijar ważniejszy od mieszkańców? Nowe etaty w urzędzie

3

Mieszkańcy uskarżali się w ostatnich miesiącach na złą organizację pracy w Urzędzie Miejskim. Jej efektem były – i wciąż są – wielogodzinne kolejki, szczególnie do wydziału komunikacji. Po kilkumiesięcznej przerwie spowodowanej pandemią ruszyły na nowo nabory na urzędnicze stanowiska. Można było się spodziewać, że nowi pracownicy wzmocnią najbardziej obciążone wydziały…

Próżne nadzieje gliwiczan! Okazuje się bowiem, że według prezydenta najbardziej potrzebni są kolejni pracownicy w jego biurze. Tym razem do tworzenia urzędowej gazety. Miejski Serwis Informacyjny – gazeta wydawana przez UM, przez lata podlegała wydziałowi kultury. Po objęciu stanowiska przez Adama Neumanna odpowiedzialne za nią stało się bezpośrednio Biuro Prezydenta Miasta.

Co tam kolejki ustawiające się od wczesnych godzin rannych. Co tam aktywna pomoc w czasie pandemii. Co tam realny dialog w ważnych sprawach. Ważne, żeby dobrze pisali. Jeśli źle piszą w niezależnych mediach, to niech chociaż w urzędowych piszą dobrze. Zdaje się, że tak właśnie rozumuje otoczenie prezydenta Neumanna.

Takie działanie odniesie jednak efekt odwrotny do oczekiwanego. Zakrzykiwanie rzeczywistości na niewiele się zda, kiedy przecież “koń, jaki jest, każdy widzi”. Już teraz nad mocno nadwątlonym wizerunkiem prezydenta pracuje – w samym tylko zespole przygotowującym teksty – 6 osób. Niedawno prezydent zatrudnił dodatkowo kierownika tego zespołu. Została nim zaangażowana w kampanię prezydencką Małgorzata Hatalska, o której pisaliśmy w tekście Marna kampania, marna komunikacja. Kto za to odpowiada? Do tego dochodzi rzecznik, asystenci prezydenta i fotografowie. 

Trudne czasy nastały, ale jak widać nie dla wszystkich. Etaty w biurze p się mnożą. To wyjątkowo oburzające w sytuacji, kiedy połowę 16-stronicowej gazety zajmują ogłoszenia, a zespół jest wspomagany tekstami od innych wydziałów, jednostek miejskich oraz organizatorów wydarzeń. W normalnej redakcji tę pracę wykonałyby trzy osoby, w urzędowej potrzeba kilkunastu. Ilu jeszcze pracowników zatrudni tam prezydent? 2, 4, 6? Tego nie wiemy, bo ogłoszenie enigmatycznie mówi o „naborze na stanowiska” jednak bez podania konkretnej ich liczby.

Nie pomyliliśmy się, kiedy pisaliśmy, że kierownikiem Referatu Komunikacji Społecznej zostanie Małgorzata Hatalska, teraz ptaszki ćwierkają, że etatem w urzędzie zainteresowany jest dziennikarz jednej z lokalnych gazet, a także świeżo upieczona absolwentka Uniwersytetu Śląskiego, podobnie jak Hatalska zaangażowana w kampanię prezydenta Neumanna.

COVID-19