niedziela, 9 sierpnia, 2020

POLITYKA

Marna kampania, marna komunikacja. Kto za to odpowiada?

Na przełomie roku 2019 i 2020 w Gliwicach trwała kampania wyborcza, mieszkańcy wybierali nowego prezydenta miasta. W pierwszej turze wygrał Adam Neumann, wskazany przez Zygmunta Frankiewicza na swojego następcę. Wygrał to być może za dużo powiedziane – żeby wygrać trzeba grać, a Adam Neumann po prostu był. Był kandydatem Frankiewicza.

Jego działania ograniczyły się do powieszenia wielkiego baneru przy dworcu PKP, mniejszych banerów na ogrodzeniach, wpisów na mało popularnym profilu na Facebooku oraz pozowaniu do zdjęć – w mających go odmłodzić – kolorowych sweterkach. Nawet gazeta-ulotka, którą wydał sztab, była fatalnie przygotowana i jeszcze gorzej kolportowana – dotarła chyba tylko do najbliższego otoczenia kandydata.

Neumann, jeśli już się gdzieś pojawiał, to kończyło się to zazwyczaj gafą, za którą musiał potem przepraszać. Do podręczników politycznego marketingu, w dziale „Tak tego nie robić” powinna przejść debata Neumann – Gornig, którą ten pierwszy zaczął od… przepraszania swojego konkurenta, ustawiając się tym samym w pozycji przegranego.

W porównaniu z działaniami wspomnianego Kajetana Gorniga czy Janusza Moszyńskiego sztabowcy Adama Neumanna zachowywali się jak dzieci we mgle. By prowadzić kampanię wyborczą potrzebna jest strategia. Szereg spójnych działań, mających na celu wykreowanie i utrwalenie określonego wizerunek kandydata i wizji jego prezydentury, przy jednoczesny wykazaniu słabości kontrkandydatów. Nie można ograniczyć się do powieszenia plakatów i bieżącego reagowania na działania konkurentów. To nie są lata 90 ubiegłego wieku! Trzeba być też świadomym własnych słabości, a tego w otoczeniu prezydenta zabrakło najbardziej.

Za stylizację obecnego prezydenta oraz – jak mówią nam osoby z jego otoczenia – za kształt kampanii odpowiadała w dużej mierze Małgorzata Hatalska. Osoba, która ostatnio pracowała w bibliotece, organizowała także niszowe pokazy mody, dzisiaj nieformalnie odpowiada za komunikację społeczną w mieście. Adam Neumann po wyborach postanowił zatrudnić ją na kierowniczym stanowisku w Urzędzie Miejskim. Prawo wymaga jednak zachowania procedur m.in. przeprowadzenia naboru, który ta musiałaby wygrać.

Dodajmy, że Hatalska kilkukrotnie startowała w naborze do UM, na niższe stanowiska. Za każdym razem bez powodzenia. Wykorzystano więc tzw. zatrudnienie na zastępstwo. Zazwyczaj, gdy ktoś z urzędników dłużej nie będzie obecny w pracy (np. urlop macierzyński lub chorobowy), to bez przeprowadzenia naboru można zatrudnić inna osobę, która go zastąpi. W historii nie zdarzyło się chyba jednak nigdy, że kogoś zatrudniono na zastępstwo na… nowo stworzone stanowisko kierownicze.

Hatalska nieformalnie została kierownikiem Referatu Komunikacji Społecznej, czyli, krótko mówiąc, odpowiada za kontakt z mieszkańcami. Jak ten kontakt wygląda, mogliśmy przekonać się już w marcu, w czasie pierwszej fali pandemii. „Gdzie jest Neumann?”, „prezydencie wyjdź z bunkra”, „czy my w ogóle mamy prezydenta?” – to tylko niektóre z powtarzających się ciągle komentarzy internautów. Neumann jest zupełnie niewidoczny, a komunikacja z mieszkańcami leży.

W zasadzie mamy powtórkę z kampanii wyborczej. Prezydenta nie ma w mediach, nie pokazuje się na konferencjach prasowych, nawet na otwarcie tężni solankowej „zapomniał” zaprosić dziennikarzy. Nie korzysta także z innych form komunikacji – na przykład Jacek Sutryk, prezydent Wrocławia codziennie publikuje na Facebooku filmiki, w ten sposób raportując o swojej pracy.

Neumann nie wychodzi też do mieszkańców. Przedsiębiorcy, z którymi rozmawialiśmy na przełomie marca i kwietnia żalili się, że tak naprawdę nikt nie interesował się ich problemami, nikt nawet nie zapytał czego potrzebują, a z “tarczy” mało który mógł skorzystać. O „dialogu” z mieszkańcami w sprawie Wilczych Dołów szkoda w ogóle pisać. Neumanna po prostu nie ma. Oczywiście można powiedzieć, że prezydent nie jest od brylowania w mediach, tylko od rządzenia, ale po to ma się odpowiednie służby, żeby o ten kontakt dbały.

Jak nieoficjalnie mówi się na korytarzach Urzędu, Hatalska odpowiada także za Miejski Serwis Informacyjny, czyli gazetę wydawaną przez UM oraz za stronę internetową i kanały w media społecznościowych. Te ostatnie z doskonale działających przez ostatnie lata narzędzi komunikacji stały się cieniem samych siebie. Statystyki mówią jasno – dziś miejskie media prawie nic nie znaczą. Podczas gdy kanały komercyjnych redakcji mają zasięgi na poziomie kilkudziesięciu, nawet kilkuset tysięcy, profil Miasta dociera do zaledwie kilku tysięcy odbiorców.

Czy Małgorzata Hatalska wystartuje w konkursie? Czy go wygra? Choć słychać komentarze, że wymagania konkursowe są napisane pod nią to może się okazać, że będzie miała sporą konkurencję. A może prezydent po prostu nie jest zadowolony z pracy pani Hatalskiej i szuka kogoś lepszego? Co będzie musiał robić nowy dyrektor referatu? Wydawać miejską gazetę, publikować ogłoszenia, artykuły i informacje prasowe, realizować informacyjne programy radiowe i telewizyjne oraz kampanie informacyjne. Będzie też zajmował się badaniami opinii publicznej i prowadzeniem strony internetowej Miasta.

Zadanie bardzo odpowiedzialne. To w głównej mierze od sprawności dwóch osób: kierownika referatu komunikacji oraz rzecznika zależeć będą notowania prezydenta, a co za tym idzie całej Koalicji dla Gliwic. Gdy prezydentem był Zygmunt Frankiewicz często samo wspólne zdjęcie na ulotce wystarczało by zostać radnym. Dzisiaj stracić może całe ugrupowanie, a zostanie ponownie wybranym nie będzie już tak łatwe, bo nazwisko prezydenta może być obciążeniem, a nie jak do tej pory nobilitacją. Wybory już za trzy lata.

Minister na Wilczych Dołach. Budowa zablokowana? [TV]

Dzisiaj Wilcze Doły odwiedził sam minister środowiska – Michał Woś. Obecni byli także: minister polityki społecznej Alina Nowak, członek zarządu województwa śląskiego Izabela Domagała i Mirosława Mierczyk-Sawicka p.o. Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska.

Minister środowiska przyjechał zobaczyć Wilcze Doły i spotkał się z mieszkańcami, którzy protestują przeciwko gigantycznemu zbiornikowi. Jego budowę forsuje prezydent Adam Neumann. – Retencja jest bardzo ważna, ale systemy retencyjne nie powinny być budowane ze szkodą dla mieszkańców czy przyrody – mówił Michał Woś.

– Wystąpię do prezydenta Gliwic z informacją o konieczności przeprowadzenia ponownej inwentaryzacji przyrodniczej – zapewnia minister. – Bez nowszej inwentaryzacji przyrodniczej, niż ta, którą przedstawił z 2015 roku, nie będzie udzielona żadna zgoda – przez organy ochrony środowiska – na jakiekolwiek ewentualne wyłączenia, gdyby w trakcie budowy okazało się, że tutaj są gatunki chronione, o których mówią nowsze inwentaryzacje – dodaje minister Woś.

„Bez tego nie będzie zgody na jakiekolwiek prace” Minister środowiska przyjechał zobaczyć Wilcze Doły i spotkał się z mieszkańcami, którzy protestują przeciwko gigantycznemu zbiornikowi. Jego budowę forsuje prezydent Adam Neumann.- Retencja jest bardzo ważna, ale systemy retencyjne nie powinny być budowane ze szkodą dla mieszkańców czy przyrody – mówi Michał Woś, minister środowiska.- Wystąpię do prezydenta Gliwic z informacją o konieczności przeprowadzenia ponownej inwentaryzacji przyrodniczej – zapewnia minister. – Bez nowszej inwentaryzacji przyrodniczej, niż ta, którą przedstawił z 2015 roku, nie będzie udzielona żadna zgoda – zapowiedział minister Woś.

Opublikowany przez Dzisiaj w Gliwicach Czwartek, 9 lipca 2020

Determinacja władz Gliwic w tej sprawie jest zadziwiająca

Prezydent Gliwic Adam Neumann, któremu mieszkańcy zarzucali brak aktywności podczas pandemii, w tej jednej sprawie jest niezwykle zdeterminowany. Chodzi o budowę gigantycznego, suchego zbiornika retencyjnego w miejscu Wilczych Dołów. Mieszkańcy proszą o konsultacje, Neumann wydaje się być głuchy na ich apele.

Właśnie ogłosił przetarg na pełnienie funkcji nadzoru autorskiego dla tego zadania. To kolejny przetarg w ostatnich dniach związany z tą budową. Kilka dni temu pisaliśmy, że rozstrzygnięto postępowania w sprawie wykonawcy inwestycji, którym wybrano miejską spółkę Przedsiębiorstwo Remontów Ulic i Mostów. PRUiM nie ma doświadczenia w tego typu inwestycjach, ani też jego oferta nie była najtańsza.

Władze Gliwic pokazują jednoznacznie, że nie zamierzają rozmawiać z gliwiczanami, którzy próbują wpłynąć na zmianę kształtu inwestycji. Warto w tym miejscu wspomnieć, że w poniedziałek miało miejsce posiedzenie Komisji Bezpieczeństwa i Ochrony Środowiska Rady Miasta Gliwice. Radny Adam Michczyński, przewodniczący komisji, zaproponował projekt uchwały ws. wstrzymania prac zmierzających do rozpoczęcia budowy suchego zbiornika retencyjnego na Wilczych Dołach i podjęcie dialogu z mieszkańcami. Mimo wysłuchania rzeczowych argumentów mieszkańców, radni projekt odrzucili.

Jak wyglądało głosowanie?
Leszek Curyło (PO) – przeciw
Janusz Szymanowski (PO) – przeciw
Krzysztof Kleczka (KdGZF) – przeciw
Stanisław Kubit (KdGZF) – przeciw
Adam Michczyński (PiS) – za
Zdzisław Goliszewski (PiS) – nieobecny

Borys Budka: dzisiaj jest czas absolutnej mobilizacji

Dzisiaj w Gliwicach swoje wspólne biuro poselskie otworzyli Borys Budka, przewodniczący PO i Tomasz Olichwer, poseł z Zabrza. Jednak konferencję prasową zdominował temat trwającej kampanii wyborczej.

Dzisiaj w Gliwicach swoje wspólne biuro poselskie otworzyli Borys Budka, przewodniczący PO i Tomasz Olichwer, poseł z Zabrza. Jednak konferencję prasową zdominował temat trwającej kampanii wyborczej.

Opublikowany przez Dzisiaj w Gliwicach Poniedziałek, 15 czerwca 2020

Andrzej Duda był w Gliwicach. Co robił w naszym mieście?

Prezydent Andrzej Duda był dzisiaj w naszym mieście. W tym roku Polska jest odpowiedzialna za dowodzenie operacjami specjalnymi w ramach NATO. Dzisiaj Prezydent Andrzej Duda razem z małżonką odwiedził Jednostkę Wojskową AGAT.

Wojska Specjalne są jednym z pięciu rodzajów Sił Zbrojnych RP, tworzą je: Jednostka Wojskowa Komandosów oraz jednostki: Agat, Formoza, Grom, Nil oraz 7. Eskadra Działań Specjalnych. Prezydent Andrzej Duda z małżonką obserwowali pokaz działania żołnierzy Wojsk Specjalnych.

Premier w Gliwicach. Rozmawiał z przedsiębiorcami

Mateusz Morawiecki odwiedził dzisiaj Gliwice. Rozmawiał m.in. z właścicielami restauracji przy ul. Kościuszki. W komunikacie kancelaria premiera informuje, że przedsiębiorcy skorzystali ze wsparcia w ramach tarczy finansowej.

Morawiecki pojawił się także w firmie przy ul. Grottgera. Na zorganizowaną konferencję prasową zostały wpuszczone tylko ogólnopolskie media m.in. TVN24 czy TVP. Lokalni oraz regionalni dziennikarze czekali przed bramą firmy, ale szef rządu nie znalazł czasu, by z nimi porozmawiać.

– Stanęliśmy przed dylematem zdrowie publiczne i społeczeństwo z jednej strony, a gospodarka i poszczególne branże z drugiej strony. My zdecydowaliśmy się chronić miejsca pracy i życie ludzkie. Czerwiec i lipiec to będą te miesiące, które pokażą nam, że firmy potrafiły kapitały zachować. Chcemy chronić polski rynek, dlatego będziemy chronić polskich przedsiębiorców przez wrogimi przejęciami – powiedział Mateusz Morawiecki w Gliwicach.

Przed Gliwicami premier odwiedził Chorzów, a następnie był m.in. na Górze św. Anny.

ZUS chce zwrotu pieniędzy. “Zarzuty są nieprawdziwe”

1

Znowu głośno w mediach o gliwickiej radnej Katarzynie Kuczyńskiej-Budce. Nie zakończyła się jeszcze sprawa rzekomej korupcji politycznej – Adam Neumann sugerował, że w zamian za pomoc finansową w kampanii wyborczej radna chciała dla siebie stanowiska wiceprezydenta Gliwic, a już wybuchła kolejna afera. Dziennik SuperExpress miał dotrzeć do dokumentów, z których wynika, że radna mogła wyłudzić świadczenia z ZUS.

“Ponad 13 tys. zł ma zwrócić do ZUS żona lidera PO Katarzyna Kuczyńska-Budka! Wszystko przez… korzystanie z rozrywek w czasie, kiedy powinna zostać w domu. Nie chodzi jednak o kwarantannę i koronawirusa. Zakład domaga się od Budki zwrotu pieniędzy za świadczenia z wiosny 2019 roku. Kwota robi wrażenie. W dokumentach, które poznał „Super Express”, czytamy, że chodzi o 13 tys. 245 zł i 44 grosze. Tyle nazbierało się z tytułu, jak twierdzi ZUS, nienależnie pobranego świadczenia chorobowego i opiekuńczego.” – czytamy w SuperExpressie.

Poprosiliśmy radną o komentarz. – Zarzuty są nieprawdziwe. – mówi krótko Katarzyna Kuczyńska-Budka i dodaje – Przygotowuję wniosek o opublikowanie sprostowania. Zwolnienie lekarskie było przeze mnie wykorzystane prawidłowo. Nie było wskazań medycznych do pozostawania w domu. W takiej sytuacji jak ja znajdują się tysiące osób, od których ZUS żąda zwrotu świadczenia. Sprawę rozstrzygnie sąd. Ponieważ akta objęte są tajemnicą lekarską, nie mogę jej komentować.

ZUS – według gazety -podaje konkretne daty od kwietnia do czerwca 2019 roku, gdy radna z racji pobieranych zasiłków miała się rehabilitować oraz opiekować babcią. W dokumencie pojawia się wykaz imprez, w których wzięła udział w czasie gdy miała być niezdolna do pracy. ZUS zarzuca też, że oddalała się z miejsca zamieszkania w trakcie pobierania zasiłku opiekuńczego z racji opieki nad babcią.

Ugody nie będzie. Budka chce pozwać Neumanna

W trakcie kampanii, przed niedawnymi wyborami miało dojść do spotkania Katarzyny Kuczyńskiej-Budki i Adama Neumanna, który ubiegał się wtedy o fotel prezydenta Gliwic. Żona szefa PO miała zaproponować Neumannowi pomoc w kampanii w zamian za stanowisko wiceprezydenta. Tak przynajmniej w jednym z przedwyborczych wywiadów twierdził Neumann.

Kuczyńska-Budka uważa, że to nieprawda. Twierdzi, że do spotkania doszło, ale takie propozycje, według niej nie padły. – Natychmiast, gdy się o tym dowiedziałam, napisałam do niego SMS-a z prośbą, by sprostował te słowa – mówiła niedawno Kuczyńska-Budka. Dzisiaj w sądzie rejonowym w Gliwicach doszło do próby zawarcia ugody. Bezskutecznie.

Kuczyńska-Budka domagała się zamieszczenia oświadczenia, w którym Neumann sprostuje swoje słowa, na oficjalnym profilu na Facebooku oraz zamieszczenia takiego oświadczenia na lokalnym portalu, w którym ukazał się wywiad. “Nieporozumienie, złe zrozumienie słów” – tak prezydent Adam Neumann tłumaczył swoją wypowiedź. Prawnicy Neumanna złożyli odpowiedź na wniosek o zawezwanie do próby ugodowej. Obie strony nie doszły do porozumienia, a sąd tę sprawę zakończył. Teraz ruch należy do Katarzyny Kuczyńskiej-Budki, która już zapowiedziała, że pozwie Adama Neumanna.

Nasz dziennikarz był w sądzie. Katarzyna Kuczyńska-Budka zaproponowała przesłanie oświadczenia pełnomocnika. Treść zamieszczamy poniżej.
„Nie doszło do porozumienia podczas sądowej próby ugodowej, w sprawie jaką Katarzyna Kuczyńska-Budka wytoczyła Adamowi Neumannowi za nieprawdziwe słowa, jakie padły w trakcie kampanii wyborczej. Jednak ani tuż po wywiadzie, ani teraz przed sądem, zaproponowane przez moja mandantkę oświadczenie nie zostało przez p. Neumanna opublikowane. Oświadczenie strony przeciwnej o możliwym nieporozumieniu, złym zrozumieniu słów kierowanych do niego nie jest wystarczającym zadośćuczynieniem. Wobec takiego stanowiska zostanie złożony pozew o ochronę dóbr osobistych” – napisał radca prawny Adam Koczyk, pełnomocnik Kuczyńskiej-Budki.

Pełnomocnik Adama Neumanna uważa, że doszło do nieporozumienia i tak należy tę sprawę traktować. Słowa Adama Neumanna miały zostać źle zrozumiane.

– Jak wielokrotnie podkreślałem jeszcze w czasie kampanii wyborczej nigdy nie twierdziłem, że pani Kuczyńska-Budka składała mi bezprawne propozycje. – czytamy w oświadczeniu Neumanna. – Treść oświadczenia, którego ode mnie zażądała jest jednak w mojej ocenie niezgodna z prawdą. Uważam, że w najlepszym interesie wszystkich zainteresowanych jest ugodowe załatwienie sprawy i o takiej woli informował mój prawnik, zarówno w odpowiedzi na wniosek, jak podczas dzisiejszego posiedzenia sądu. Sądzę, że wszyscy padliśmy ofiarą nieporozumienia, które można wyjaśnić w cywilizowany sposób nie eskalując konfliktu. Moja propozycja została jednak odrzucona. Podkreślam, że jestem otwarty na ugodowe załatwienie sprawy, lecz jeśli druga strona nie jest skłonna do kompromisu, będę z całą stanowczością bronił swojego dobrego imienia. – czytamy w piśmie.

Przypomnijmy na koniec, że radni Koalicji dla Gliwic Zygmunta Frankiewicza oraz Adam Neumann mają nieformalny pakt z radnymi Koalicji Obywatelskiej. Czy konflikt między żoną szefa PO a prezydentem Gliwic wpłynie na tę współpracę?

Czy Platforma będzie współpracować z prezydentem?

0

Borys Budka został przewodniczącym Platformy Obywatelskiej. Szefostwo gliwickich struktur partii popierało jednak innego kandydata. Wcześniej wybuchł konflikt na linii Budkowie – obecny prezydent miasta. Czy trójkąt Adam Neumann – Marta Golbik – Borys Budka będzie umiał ze sobą współpracować?

Borys Budka urodził się w Czeladzi. W 2002 ukończył studia na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Śląskiego, na Uniwersytecie Ekonomicznym w Katowicach uzyskał stopień doktora nauk ekonomicznych. Od 2002 był zabrzańskim radnym, w roku 2011 został wybrany posłem. Przeprowadził się do Gliwic, gdzie w 2014 roku postanowił powalczyć o fotel prezydenta miasta. Zdobył nieco ponad 6 tysięcy głosów i zajął 3 miejsce, za Zygmuntem Frankiewiczem i Jarosławem Wieczorkiem z PiS.

30 kwietnia 2015, ówczesna premier Ewa Kopacz, powołała go na stanowisko ministra sprawiedliwości. Choć funkcję tę pełnił jedynie pół roku jego pozycja w partii od tego momentu zaczęła się umacniać. Często pojawiał się w programach telewizyjnych, udzielał wywiadów, aktywnie prowadził konta w mediach społecznościowych i szybko stał się jedną z najbardziej rozpoznawalnych twarzy PO. W ostatnich wyborach starł się w okręgu katowickim z samym Mateuszem Morawieckim, zdobywając niemal 100 tysięcy głosów.

Budka był zwolennikiem wygaszenia konfliktu jaki przed laty powstał na linii Frankiewicz – Platforma. 

W udzielonym nam, przed zeszłorocznymi wyborami, wywiadzie mówił tak: – Jesteśmy gotowi na to, by rozmawiać z prezydentem Frankiewiczem o przyszłości Gliwic, o kolejnych pięciu latach. Jeżeli rozmowy się powiodą, to oczywiście możliwe jest tego typu porozumienie. Jestem za tym, żeby szukać tego, co nas łączy, a nie tego co nas dzieli. – podkreślał. Porozumieć się wtedy udało – Platforma nie wystawiła kandydata na prezydenta Gliwic i poparła Frankiewicza, który zdobył ponad 70% głosów. 

Jednak w tym układzie pojawiają się ostatnio coraz mocniejsze pęknięcia.

W Gliwicach Platformą rządzi posłanka Marta Golbik. Jest mocno wspierana przez Zygmunta Frankiewicza, który jest jej politycznym patronem. To dzięki wsparciu i rekomendacji Frankiewicza, Golbik wystartowała jako „jedynka” z list Nowoczesnej do Sejmu. Została posłanką, a po czasie przeszła do Platformy. 

Wiele wskazuje na to, że władze gliwickiej Platformy nie są ostatnio pozytywnie nastawione do Budki. Świadczy o tym chociażby poparcie jego konkurenta w walce o szefostwo partii – Tomasza Siemoniaka. To właśnie jego Frankiewicz, Golbik, Adam Neumann i Ewa Szumilas poparli w wyścigu o fotel szefa partii. Siemoniak w kraju przegrał zdecydowanie. Przegrał także w Gliwicach – gdzie uzyskał 35% głosów. Bogdan Zdrojewski dostał tutaj 10% głosów, 2% uzyskał Bartłomiej Sienkiewicz. Borys Budka – aż 53%.

– Nie można jednoznacznie określić, kogo poparli członkowie gliwickiego koła. – mówi Marta Golbik. – W głosowaniu w Gliwicach brali udział członkowie PO z koła gliwickiego, z koła powiatu gliwickiego, ale mieli także możliwość oddania głosu członkowie z dowolnego miasta. – podkreśla i dodaje – tak właśnie było, mieliśmy tego dnia gości, którzy skorzystali z możliwości oddania głosu u nas.

Nie da się jednak ukryć, że większość zagłosowała na innego kandydata niż wskazany przez Golbik i Frankiewicza. Czy to poparcie, a także afera jaka przed wyborami wybuchła pomiędzy Adamem Neumannem a Katarzyną Kuczyńską-Budką (żoną Borysa Budki) wpłynie na współpracę PO i Koalicji dla Gliwic? 

Czy Marcie Golbik uda się utrzymać władze w gliwickich strukturach?

– Poparcie wyrażone przeze mnie oraz inne osoby wspierające Tomasza Siemoniaka nie pogłębi jakiegokolwiek konfliktu, gdyż tego konfliktu po prostu nie ma. podkreśla posłanka. – Było jasne, że wygra tylko jeden kandydat, a wszyscy pozostali – nie tylko kandydaci, ale i członkowie PO – udzielą mu pełnego wsparcia w pełnionej funkcji. – przekonuje.

Oficjalnie mówi się o współpracy, bo przed nami wybory prezydenta Polski. Niezależnie od podziałów wewnątrz partii – wszyscy będą grać na Kidawę-Błońską. Do tego czasu zapewne nic się nie wydarzy, ale po zakończeniu kampanii wyborczej, Budka może chcieć podporządkować sobie niepokorne Gliwice. Tym bardziej, iż mimo braku wsparcia szefostwa gliwickiego koła, zdobył tutaj więcej głosów niż Siemoniak, co pokazuje, że ma w Gliwicach sporo „szabli”.

Czy Budka zagra poparciem w Radzie Miasta? Można rozważyć dwa scenariusze.

Koalicja dla Gliwic Zygmunta Frankiewicza ma w Radzie Miasta 11 mandatów, PiS osiem a Platforma sześć. Adam Neumann do większości w Radzie potrzebuje 13 głosów. Nawet jeśli Borys Budka wraz ze swoją żoną, która jest radną w Gliwicach, postanowiliby zerwać współpracę z Neumannem w Radzie, to nie od dzisiaj wiadomo, iż w klubie PO są osoby mocniej związane z Frankiewiczem, niż z partią. Neumann będzie musiał powalczyć jedynie o dwóch radnych, by utrzymać większość, a to nie powinno być trudne.

Trzeba zakładać też scenariusz połączonych sił PiS i PO w Radzie Miasta. Nie jest to scenariusz niemożliwy, bo już wcześniej taka nieformalna koalicja “antyfrankiewiczowska” funkcjonowała. Wówczas Neumann straciłby większość w Radzie, a to mocno utrudni mu pracę. Nawet taki polityczny strateg jak Frankiewicz podobny problem rozwiązywał dłuższy czas. W końcu udało mu się poukładać wszystko na nowo, ale jak wiadomo – co podkreśla sam nowy prezydent – Neumann nie jest Frankiewiczem.

Śpiewok, Wysocka i Weber. Nowy zarząd miasta powołany

2

Najbliższymi współpracownikami nowego prezydenta zostali: Mariusz Śpiewok, Aleksandra Wysocka oraz Ewa Weber. 

Mariusz Śpiewok przez ostatnich kilka miesięcy prezydentury Zygmunta Frankiewicza pełnił funkcję jego zastępcy. Teraz będzie współpracował z Neumannem. Śpiewok już wcześniej pracował w gliwickim urzędzie miejskim. Przez kilka lat pełnił też funkcję dyrektora biura Związku Gmin i Powiatów Subregionu Centralnego Województwa Śląskiego.

Nowe twarze w zarządzie miasta to Wysocka i Weber. Aleksandra Wysocka, która od wielu lat pracowała w urzędzie miejskim, to urzędniczka z dużym doświadczeniem, bardzo ceniona przez nowego prezydenta. Od kilku lat była naczelniczką wydziału gospodarki nieruchomościami. 

Trzecim zastępcą została Ewa Weber, która od 1 maja 2019 r. kierowała miejską spółką – Śląską Siecią Metropolitalną. Wcześniej związana była z Małgorzatą Mańką-Szulik, prezydent Zabrza. Przez ponad dwie dekady Ewa Weber związana była z zabrzańskim magistratem, gdzie realizowała zadania związane m.in. z współtworzeniem i realizacją strategii rozwoju miasta, strategii budowy społeczeństwa informacyjnego, standardów HR dla miejskich jednostek organizacyjnych. Była ekspertem przy tworzeniu strategii rozwoju społeczeństwa informacyjnego województwa śląskiego. Posiada również wieloletnie doświadczenie jako sekretarz miasta i główny księgowy.